Synekdochą tego monodramu jest scena, w której Michał Kosela do futurystycznego stroju astronauty-spadochroniarza dobiera płaszcz i szpadę. Bo spektakl w intrygujący sposób łączy nowe ze starym, klasyczny tekst zderza z nowoczesną formą: nietypowo zbudowaną przestrzenią, modułową scenografią i przyrodniczymi projekcjami. Ale najmocniejszym punktem jest tu oczywiście sam Michał Kosela, a scena, w której odgrywa cały korowód różnorodnych postaci jest wyraźnym dowodem wielkiej aktorskiej klasy.

 

/ Przemek Gulda, INSTARECENZJA

 

link do źródła