«W 2016 roku Michał Zadara pierwszy raz w historii wystawił w Teatrze Polskim we Wrocławiu wielkie i atrakcyjne 14-godzinne „Dziady” Mickiewicza – bez skrótów, a do tego w jeden dzień. Ale miniony rok należał też do kameralnych form i intymnych poszukiwań. Teatr zastanawiał się nad tym, czy wciąż jest potrzebny i do kogo mówi. Mimo politycznych zawirowań, które np. wspomniany Teatr Polski we Wrocławiu rozjechały walcem, to był dobry rok na scenach. Najlepiej zapamiętam z niego te 12 przedstawień.

1. „Żony stanu, dziwki rewolucji, a może i uczone białogłowy” – Teatr Polski w Bydgoszczy [na zdjęciu].

Rewolucja francuska w tekście Jolanty Janiczak wyreżyserowanym przez Wiktora Rubina to tylko pretekst. Kobiece komando bydgoskich aktorek rozbraja maczyzm panów rewolucjonistów i opiera się kolejnym próbom upupienia wzruszeniem ramion czy kwiatkiem, by wreszcie wyprowadzić widzów na ulicę. „Czarny protest” nie mógł lepiej zaistnieć na scenie.

2. „Wszystko o mojej matce” – Teatr Łaźnia Nowa w Krakowie.

Intymny spektakl Michała Borczucha i Krzysztofa Zarzeckiego o doświadczeniu utraty, próbie przekładania wspomnień na język teatru i zażenowaniu towarzyszącym tym usiłowaniom.

3. „Robert Robur” – TR Warszawa.

Wkraczamy tu w dystopijny świat, w którym władzę sprawują producenci niekończącego się serialu. Brawurowe sceniczne wcielenie gigantycznej, nieukończonej powieści Mirosława Nahacza zaadaptowanej przez reżysera Krzysztofa Garbaczewskiego i pisarza Jakuba Żulczyka. „Robur” to cyberpunkowy sceniczny komiks, wariacka gra komputerowa na żywo.

4. „Najgorszy człowiek na świecie” – Teatr im. Bogusławskiego w Kaliszu.

Luźna adaptacja książki Małgorzaty Halber to mocny spektakl o alkoholizmie, zrobiony z ironią, dowcipem i niestroniący od patosu. Brzmi strasznie? Teatrowi Anny Smolar, wybitnie inteligentnemu i bardzo przystępnemu zarazem, niestraszne żadne zadanie.

5. „Praskie Si-Fi” – Teatr Powszechny w Warszawie.

Agnieszka Błońska o sentymentalizowaniu warszawskiej Pragi i zbyt naiwnej wierze w polityczną moc teatru. Sztuka jako forpoczta gentryfikacji, cynizm i bezradność artystów, pułapka nostalgii. A wszystko w małej formie, jadowicie prześmiewczej i melancholijnej zarazem.

6. „Podopieczni” – Narodowy Stary Teatr w Krakowie.

Zespół Starego Teatru w Krakowie jako obnażający hipokryzję Europy chór uchodźców. Monumentalny, przewrotny spektakl według jednego z najnowszych tekstów Elfriede Jelinek wyreżyserował Paweł Miśkiewicz. „Podopieczni” to także przejmujący i świadomy powrót na scenę Krzysztofa Globisza.

7. „Drugi spektakl” – Teatr Polski w Poznaniu.

Aktorzy grają widzów. W Polskim w Poznaniu powstało przedstawienie o wyobrażeniach, a nawet roszczeniach, z którymi przychodzi się do teatru. Abstrakcyjny i absurdalny humor reżyserki Anny Karasińskiej sprawia, że nikt z was nie powie o tym: „wsobne”.

8. „Duszpasterz hipsterów i księża wyklęci” – Dzika Strona Wisły, Warszawa.

Katostandup Andrzeja Konopki z kabaretu Pożar w Burdelu w praskim klubie Dzika Strona Wisły napisany przez Michała Walczaka i Maxa Łubieńskiego. O polskim katolicyzmie opowiada bez złudzeń i bez jadu, z zaśpiewem dobrze podsłuchanym z podradomskiej ambony. Puenty lecą jak z kropidła.

9. „Orlando” – PWST, Wrocław.

Inscenizacja klasycznej powieści Virginii Woolf o płciowej przemianie żyjącego kilkaset lat szlachcica. Spektakl-dyplom wrocławskiej szkoły teatralnej w reżyserii Weroniki Szczawińskiej. A że przedstawienia dyplomowe są po to, by studenci pochwalili się warsztatem, na scenie mamy jedenastkę Orlandów i Orland w minimalistycznej, precyzyjnej i bardzo figlarnej formie.

10. „Schubert” – Teatr Dramatyczny w Wałbrzychu.

Czy melancholijną, patetyczną muzyką niemieckiego romantyka można się bawić? Reżyserka Magda Szpecht pokazuje, że tak – z kompozytorem Wojtkiem Blecharzem i choreografem Pawłem Sakowiczem oraz ekipą seniorów, aktorów i filharmoników z Wałbrzycha. Nieoczekiwane zamiany funkcji i ról, liryka i slapstick w gmachu starej kopalni.

11. „Ślub” – koprodukcja teatrów Współczesnego w Szczecinie i Kochanowskiego w Opolu.

Gombrowicz jak z partytury, odświeżony błyskotliwie z muzyczną precyzją właściwą reżyserce Annie Augustynowicz. Oczyszczony z historycznych aluzji spektakl o tym, jak język stwarza rzeczywistość.

12. Mikroteatr – Komuna Warszawa.

Cykl 16-minutowych przedstawień mieszczących się w walizce, realizowanych w niezależnym teatrze Komuna Warszawa przez najważniejszych twórców znanych z dużych scen. Wśród nich przede wszystkim: „Dziady” Anny Smolar. To spektakl o lęku przed zagrażającymi kulturze prawicowym szaleństwem z jednej, a komercjalizacją z drugiej strony. Wszystko w brawurowym wykonaniu Jana Sobolewskiego. Niemy stand-up z Mickiewicza.»