Irena Wójcik od lat związana z wałbrzyską sceną, jeszcze przed premierą mówiła, że z jednej strony chce zrealizować swoje marzenie o reżyserii, z drugiej zobaczyć jak to jest, gdy to głównie od jednej osoby zależy to jak ułożą się teatralne klocki. W przypadku tej realizacji ułożyły się w zgrabną i niedługą opowieść. Oczywiście nie sposób jest ogarnąć całości, stu nowel zawartych w dziele Giovanniego Boccaccia, dlatego współczesną adaptację napisał smalltown man, czyli Sebastian Majewski. Rzecz dzieje się na zamkniętym z powodu epidemii lotnisku. Każdy kto choć raz znalazł się w podobnej sytuacji – długie godziny w zamkniętej w poczekalni – wie, że zawsze wytwarza się tam specyficzna atmosfera. Nocne rozmowy, w tym przypadku Polaków, którzy opowiadając sobie wątki z "Dekameronu", zaglądają czasem do sypialni, a czasem do portfela. Reżyserka dołożyła do tego kilka fajnych pomysłów realizacyjnych. Scena nocna ze światełkami, scena powtarzania, zapętlania wszystkiego, aż do granic absurdu, scena zbiorowej miłości. To się naprawdę fajnie ogląda.

MW
Nowe Wiadomości Wałbrzyske online
25-02-2010