To, że kobiety mądre i piękne jak najbardziej istnieją pokazały aktorki, które pod kierunkiem Raduszyńskiej zaprezentowały wachlarz swoich umiejętności. Najlepsza scena spektaklu to dialog po alkoholu Agnieszki Kwietniewskiej i pięknej Mirosławy Żak. Wbrew pozorom sprawne ukazanie na scenie pijanej osoby to kawał ciężkiej roboty. Zachwyca także Sabina Tumidalska w roli nawiedzonej, ale pogodzonej z samą sobą ciotki. „A, nie z Zielonego Wzgórza” to spektakl potrzebny, bo im mniej tabu, tym lepiej się żyje.

Mateusz Mykytyszyn
„Nie rozumiem, ale wybaczam”
Nowe Wiadomości Wałbrzyskie
15 marca 2011