Momentami jest naprawdę grubo.

Ale widzowie są uprzedzani i – jak ktoś nie lubi, nie chce, wstydzi się, albo trafił przypadkiem, to ma możliwość wyłączenia się, zatem sprawa postawiona jest uczciwie. Dodajmy dla porządku, że przedstawienie jest nie tyle o seksie, co o mówieniu o nim, a to przecież trochę co innego.

Jak  opowiedzieć na przykład o tym – dlaczego żony uprawiają seks z mężami jakoś dwa razy w miesiącu? Albo – dlaczego transwestyta podczas seksu nie może, pod żadnym pozorem, wyjść ze swojej roli? (Rewelacyjny i bardzo poruszający epizod Aleksandra Kalety, brawo charakteryzacja!) Czy też – co sądzić o fakcie, że pewna korzystająca na co dzień z aplikacji randkowej dama traktująca erotykę jako nieodzowną i całkiem przyjemną część życia, jest umówiona na bzykanko się z 18-letnim synem znajomej? Jak się zresztą dowiemy od samej zainteresowanej – wolałaby coś bardziej na poważnie z Piotrem, strażnikiem więziennym, pięknym, umięśnionym i hojnie obdarzonym mężczyzną, cóż, kiedy on… ale może nie będę psuł tej niespodzianki. Więc – jak o tym wszystkim opowiedzieć?  O tych meandrach i o codziennej codzienności naszej seksualności? Jest pewien sposób, otóż – WPROST.

I właśnie wprost o pożyciu swoich bohaterów opowiada nam p. Angelika Cegielska, ten spektakl jest popisem jej talentu, nie wiem czy praca przy Seksie była trudna czy łatwa, wiem jednak na pewno. że cień wstydu czy zgorszenia zniweczyłby cały spektakl.

Tymczasem p. Angelika zagrała każdą z postaci w punkt, co do milimetra, bez wątpienia lubiąc swoich bohaterów, szanując ich, oraz – co istotne – rozumiejąc ich potrzeby i upodobania. Moją ulubioną postacią z tego spektaklu jest menadżerka tancerek w klubie, niewiasta nieprawdopodobnie wulgarna (co ja, kurwa, Szewczyk Dratewka jestem?),  jej monolog do pracownic jest po prostu cudeńkiem, śmiałem się do telewizora jak sroka do sera.

W Wałbrzychu powstał znakomity, nietrywialny spektakl, faktycznie – rzecz raczej dla widzów dorosłych, a i to nie dla wszystkich, ale – odwagi! Ma bowiem rację Hubert Michalak, pisząc, że jest w tym przedstawianiu coś niesłychanie czystego, szczerego, przejrzystego i last but not least – oczyszczającego. Pełna zgoda.

Rafał Turowski

link do źródła

luty 2021