Przejdź do głównej treści
POWRÓT DO SPEKTAKLU: SCENY Z ŻYCIA POBOŻNYCH MIESZKAŃCÓW WALDENBURGA
RECENZJA SPEKTAKLU

Czyja władza, tego religia

Autor: Marcin Wojciechowski
•
Źródło: OchKultura

„Sceny z życia pobożnych mieszkańców Waldenburga” prowadzą widza od XVI wieku do naszych czasów i przedstawiają wspomnienia mieszkańców dawnego Waldenburga, czyli dzisiejszego Wałbrzycha. Twórcy wzięli na warsztat stare kroniki parafialne i zamienili je w żywe przedstawienie o ludziach.

Punktem wyjścia jest reformacja oraz spór między katolikami i ewangelikami. Skutki podziałów najmocniej odczuwają zwykli ludzie, którzy próbują żyć wśród religijnych konfliktów. Marzą o godnym życiu, ale ono zależy od decyzji możnych, przez których biedacy są prześladowani.

Z jednej strony spektakl opowiada historię regionu, z drugiej – jest opowieścią o sporach, pogardzie i wykluczeniu. Ten, kto posiada władzę i mówi głośniej, ma wystarczającą siłę, by narzucić innym swoje przekonania zgodnie z zasadą „cuius regio, eius religio” – „czyja władza, tego religia”. Niezależnie od epok mechanizm pozostaje ten sam: konflikty wywołują najczęściej silni, a ich ofiarami są najsłabsi i najbiedniejsi. To oni płacą najwyższą cenę za ambicje możnych – tracą poczucie bezpieczeństwa, godność, a niekiedy też możliwość decydowania o własnym życiu.

Reżyser Jacek Jabrzyk łączy przeszłość ze współczesnością, dramat z żartem, ironią i bardziej widowiskowymi formami. Jest tu wykład z historii, satyra, pastisz, kabaret, koncert rockowy, parodia Radia Maryja i suchary typu “Katolicy myślą, że in vitro to pizzeria!”.

W pamięci zostaje kilka scen: matka boska grająca mocne rockowe riffy na gitarze elektrycznej, kardynał z ministrantami w krótkich spodenkach czy przybycie dragonów cesarza pod chatę ubogich mieszkańców. Duże wrażenie robi też ubrany w złotą szatę katolicki proboszcz, któremu “ręce opadają”. Mateusz Flis w świetnej tanecznej solówce, opartej na dużej sprawności i lekkiej przesadzie, jest przewrotny i dowcipny, ale nie gubi prawdy swojej postaci. Skupiona Angelika Cegielska porusza prostotą i szczerością w monologu o poniżanych chłopach (“chłopki pójdą w mrok, gdzie ich miejsce”). ‎Wyczucie komizmu w epizodach o satyrycznym zabarwieniu pokazują Czesław Skwarek, Piotr Czarniecki i Mikołaj Krzeszowiec – tworząc obraz wspólnoty uwikłanej w dziejowe zawieruchy.

Prosta, pomysłowa i mobilna scenografia (Paula Grocholska) pozwala płynnie przenosić akcję między kolejnymi scenami. Kolorowe gąbki w kształcie budynków zmieniają się w miasto, leżanki czy klocki z dziecięcej zabawy. Kostiumy są inspirowane minionymi epoki, ale uzupełniają je współczesne detale. ‎ ‎Ważnym elementem jest także ruch sceniczny (choreografia Szymona Dobosika), dzięki któremu spektakl zmienia tempa i zaskakuje. Niektóre sceny przypominają obrzędy, inne rewię czy uliczny protest. W warstwie muzycznej Jacka Sotomskiego obok dźwięków barokowych (klawesyn, organy) jest też punkowa złość (początkowy utwór w wykonaniu zadziornego Rafała Kosowskiego, który kreśli społeczne tło opowieści).

„Sceny z życia pobożnych mieszkańców Waldenburga” pokazują, że dzieje miasta nie są tylko zbiorem samych nazwisk. To opowieść o ludziach, ich wierze, strachu i potrzebie godności. Trudno oprzeć się wrażeniu, że wiele mechanizmów wciąż pozostaje aktualnych. Współcześni populiści nadal sięgają po retorykę opartą na przekonaniu o istnieniu jednego słusznego światopoglądu, a religia bywa dla nich wygodnym argumentem i sposobem wzmacniania swojej pozycji. Czy aby na pewno dzisiejszy świat wyciągnął wnioski z dawnych prześladowań religijnych i czy nierówności społeczne to problem, który należy wyłącznie do przeszłości?

Marcin Wojciechowski OchKultura