MTV Zombie Night
Najnowsza premiera wałbrzyskiego teatru dramatycznego to podróż wehikułem czasu do lat 90 – tych , a szczególnie do czasów, kiedy o pierwszych nowościach muzycznych dowiadywaliśmy się z muzycznej stacji Mtv.
Pamiętam jak budziłam się i z wypiekami na twarzy włączałam telewizor, żeby obejrzeć premierowy pokaz teledysku „Smells like Teen Spirit” Nirvany albo wywiad z ulubionymi gwiazdami estrady. Jak sam po pokazie powiedział autor tekstu i dyrektor teatru Sebastian Majewski teatr to chyba jedyna z nielicznych dziedzin, dzięki którym możemy poczuć się jak kiedyś i przypomnieć sobie, jak wtedy wyglądał świat, jest to dużo łatwiejsze niż oddanie przeszłości, a już niemożliwe jest odgadnięcie tego, co będzie, chyba tylko w trybie przypuszczającym.
I tak aktorzy przedstawienia odtworzyli nam świat, który przeminął bezpowrotnie, a który dostarczał nam, będącym wtedy nastolatkami, ekscytacji, emocji, które już nie są do odtworzenia. Punktem wyjścia spektaklu jest notes nazywany moleskinem czyli wykonany z wytrzymałej skóry, w którym twórca tej stacji Paul King zapisywał swoje wspomnienia. W tego narratora, który jest też niejako zapowiadaczem kolejnych utworów, będących sztandarowymi hitami takimi jak „Purple rain” Prince czy „Losing my religion” R.E.M, wcielają się po kolei poszczególni aktorzy i aktorki, co czyni tą postać niejednoznaczną, bardziej atrakcyjną i skomplikowaną psychologicznie.
Czasem nas bawi, jak w komentarzach politycznych Ameryki czy opisie niektórych piosenek, a czasem zasmuca, wzrusza i wprowadza melancholię utraty. Autor pokazał tło tych czasów, ujawnienie chorób jak AIDS, pierwsze coming outy, można porównać to z dzisiejszymi czasami, jak straszne, gęste problemy udało się pokonać.
Do ciekawych dramaturgicznie należy scena zamknięcia w trumnie niejako artefaktów, kojarzących się z MTV, są tam pomalowane na złoto kołpaki (imitujące złote płyty), niezliczone tshirty z gwiazdami popu a nawet charakterystyczny talerz do telewizji kablowej i cyfrowej. Jest to jak podkreśla jego reżyser Tomasz Jękot spektakl muzyczny, a interpretacje wałbrzyskich aktorów porażają szczerością i oryginalnością.
Jest to główny aspekt, dla którego warto pójść na to przedstawienie, gdyż w warstwie dramaturgicznej należy on do średnich, choć jest kilka „odjechanych” scen i pomysłów jak audiencja lady Diany w stacji i komicznie wykreowana przez aktora(Wojciech Marek Kozak) jej postać. Zabawny komentarz ówczesnej rzeczywistości i statusów gwiazd jest kolejną zaletą „Mtv”.
Jasnym punktem jest też niesmowita, prawie rewiowa choreografia ( Dorota Furmaniuk) i wykonanie na żywo muzyki przez zespół Polpo Motel oraz grającego swoim kąciku na gitarze elektrycznej aktora Rafała Kosowskiego, z jego nieodłącznym uśmieszkiem. Muzyka jest mroczna i niepokojąca, wywołuje w widzach ciarki.
Polecam obejrzeć, posłuchać ku wzruszeniu i sentymentalnej próbie powrotu do mentalności tych lat i poczucia się nastolatkiem. Jest to też przednia zabawa i fajerwerk popisu gry aktorów wałbrzyskich z Ireneuszem Mosiem i Mateuszem Flisem na czele, dzięki którym wydaje się jakbyśmy byli na polskim Broadway’u.