Legenda pancernych i psa Szarika legła w gruzach w sztuce Pawła Demirskiego “Niech żyje wojna!!!”. Po ostatniej w tym roku premierze w reżyserii Moniki Strzępki długo nie milkły brawa. Mimo nagości, wulgarnych wyrazów i pijanych kobiet.

To kolejny spektakl zrealizowany pod hasłem “znamy, znamy”. Znów się okazało, jak krucha to znajomość. Wcześniej bowiem Weronika Szczwińska wywróciła na nice klasyczną “Zemstę” hrabiego Aleksandra Fredry, ukazując jej drugie dno, a raczej jego brak, teraz z bólem przyszło stwierdzić, jaką tragiczną fikcją są pancerni, razem ze swoim psem. Tym bardziej tragiczną, że przecież swego czasu “wypełniali do ostatniego miejsca stadiony”. Chociaż pewnie są i tacy, którzy tęsknią do tamtego, czarno-białego, a raczej czerwono-czerwonego porządku, deszczy potarganych, palenia w piecu i karmienia psa.

Z tekstu Demirskiego wynika jednoznacznie, że jednak wojna to mniej – dumne prezentowanie wnukom wypolerowanych medali, a bardziej – kompletna demolka – fizyczna i psychiczna. Nawet, jeśli to jest coś tak kultowego, jak Powstanie Warszawskie.

W spektaklu “Niech żyje wojna!!!” zbiegło się kilka doskonałości – tekst Demirskiego, reżyseria Strzępki i gra aktorów. Nie ma ról “pierwszych” i drugorzędnych. Jednym tchem trzeba wymienić Agnieszkę Kwietniewską, Małgorzatę Łakomską, Irenę Wójcik, Andrzeja Kłaka, Marcina Pempusia, Ryszarda Węgrzyna i Adama Wolańczyka (rewelacyjny w roli psa Szarika w oficerskim mundurze!).

Szela

Walbrzyszek.com

13.12.2009