Na Boga!

PREMIERA:

20 kwietnia 2013 r.
na Dużej Scenie

Spektakl trwa 180 minut
2 przerwy

 

Spektakl dozwolony jest
od lat 16

 

Zadanie współfinansowane
ze środków budżetowych
Województwa Dolnośląskiego.

Zobacz trailer spektaklu:

tekst: Jarosław Murawski
reżyseria: Marcin Liber
dramaturgia: Michał Pabian
scenografia i kostiumy: Grupa Mixer
muzyka: Aleksandra Gryka
opracowanie muzyczne: Małgorzata Sarbak
światła: Mirek Kaczmarek
asystent reżysera: Tomasz Kaczorowski

Obsada:
Małgorzata Białek [g], Angelika Cegielska / Ewelina Żak [g], Sara Celler – Jezierska, Karolina Krawiec, Joanna Łaganowska, Małgorzata Łakomska [g] / Irena Sierakowska, Rozalia Mierzicka, Irena Wójcik, Mirosława Żak / Marta Malikowska [g], Włodzimierz Dyła [g], Rafał Kosowski, Piotr Mokrzycki, Filip Perkowski, Dariusz Skowroński, Czesław Skwarek,
Piotr Tokarz, Ryszard Węgrzyn

 

o spektaklu:

Dramat formalny i fabularny Jarosława Murawskiego to tekst napisany trzynastozgłoskowcem, wyjątek stanowią jedynie interludia, przypisane poszczególnym postaciom chóru. Nie jest to jednak ani żart, ani pamflet na mickiewiczowską tradycję literacką. Zabieg ten koresponduje wyraźnie ze znaczeniem tego systemu wersyfikacyjnego, kojarzonego z eposem, dziełem totalnym. „Na Boga!” odbiega jednak od wizji sentymentalnego świata pejzażu, bogatego w środki poetyckie, bliskiego realizmowi magicznemu. Przede wszystkim jest to wyraźnie tekst fabularny o wartkiej akcji, niekiedy zbliżającej się do typu narracji XIX wiecznej fabuły sensacyjnej. Pretekstem historii jest podglądanie przez autora ludowego zwyczaju wodzenia Judasza, wielkopiątkowej tradycji ze śląskiego Skoczowa. Świat ten w dramacie Murawskiego ożywa. Nie jest reżyserowanym widowiskiem, ale areną, na której reprezentanci Drużyny Zła i Obrońców Wartości konfrontują się ze sobą. Dzięki konsekwentnemu użyciu ironii i hiperboli tekst staje się bardzo ludzki, może nawet ‚ludowy’. Niepozbawione prawdy historycznej monologi Księdza Grzyba, spotkania trzech diabłów i snuta przez nich intryga doprowadzają jednak do nietypowego konfliktu. Wszyscy czekają na to samo, na zmartwychwstanie idei, na odnowienie się kulturotwórczych znaków, na powtórne uporządkowanie, może nawet na kolejną ‚grubą kreskę’. Rewolucji nie będzie, historia kołem się toczy.

Spektakl zakwalifikowany do Finału 20. Ogólnopolskiego Konkursu na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej.


 

Komentarze widzów:

  • Czas jest jednak pojęciem względnym. Premiera ” Na Boga” jest tego najlepszym dowodem. Trzy godziny aktorskich zmagań z dramatem zamkniętym w trzynastozgłoskowcu, strukturze obcej dla języka polskiego, chociaż nie wrogiej, minęły mi niepostrzeżenie. A to zasługa treści, która jest niewątpliwie odpowiedzią na naszą współczesność, na wydarzenia zrodzone na styku widzenia religii w życiu narodu, na jej wykorzystywanie jako instrumentu gry politycznej, jednak bez wyrazistych odniesień do osób lub sytuacji. Po pierwszym akcie łatwo odnieść wrażenie, że to kolejny przejaw buntu, a nawet nihilizmu, gdy akcja toczy się w znakomitym tempie, a rzeczywistość przedstawiona to istny galop po kruchym lodzie. Jednak granice przyzwoitości są zachowane bardziej niż w tzw. sferze dysputy publicznej, której bywamy świadkami nieomal codziennie. Drugi akt zwalnia, ale po to by w trzecim pointa zamykająca spektakl poraziła widza swoją oczywistością, szczerością i, na Boga, trafnością. I kto do końca nie dotrwa tej żmudnej drogi odkrywania prawdy o samym sobie, nie ma prawa powiedzieć, że wie.
    To spektakl nie dla idiotów, ale dla ludzi wrażliwych i rozumnych, dotkniętych wątpliwościami właściwymi zarówno wierzącym jak i ateistom.
    Aktorzy zwycięsko wyszli z tej arcytrudnej sprawy i każdy sprawił się znakomicie, ale nie sposób nie wskazać Rafała Kosowskiego, którego rozdarcie poraża widza. Jednak osią wydarzeń, katalizatorem emocji jest Włodzimierz „Waldi” Dyła. To spektakl jakby specjalnie dla niego napisany, a on mistrzowsko rozgrywa każdą przypadającą mu kwestię, każdą sytuację. I nawet jeśli milczy w bezruchu, to czyni to w sposób wyjątkowy. Finałowy monolog zamykający całość zwala z nóg, nokautuje prawdą, nawet jeśli nie jest nam ona obca. To w moim mniemaniu powrót do prawdziwego teatru, teatru stawiającego problem ważki, a nie wskazującego igraszkę formalną.
    Dziękuję serdecznie wszystkim, którzy go stworzyli, bo był mi i, jak mniemam po owacjach na stojąco, nie tylko mi potrzebny jak tlen.

  • Spalił mnie ten spektakl !!! Spalił emocjami do imentu! Spalił mnie ze wstydu… Ot, takie sobie społeczeństwo – NASZE. Mizerne. Nieoczytane. Zagubione – czy wręcz głupie? Ot, kraj taki sobie – NASZ. Nie w centrum świata, nie jako Mesjasz Narodów. Zaścianek… Przesiąknięty zabobonem, gębami pełnymi frazesów i brakiem empatii. Trudno ogarnąć myśli, kiedy od wczoraj jedna za drugą harcują po głowie. I ta mnogość pytań… Jak skutecznie zadziałać przeciwko głupocie? Wszechobecnej, miałkiej propagandzie? Pustosłowiu? Nietolerancji? Co zrobić byśmy się porozumieli i poszanowali? My – my, Polacy… Co czynić, by nigdy już nie usłyszeć słów z genialnego monologu Boga? (prawdziwie boski Włodzimierz Dyła!)
    Gdyby wszyscy w Polsce mogli ten spektakl zobaczyć! A WARTO!!! I gdyby chcieli chwilę pomyśleć… Brawo dla ODWAŻNYCH Twórców i fantastycznych Aktorów, niesamowity język przekazu i świetnie zagrane role, kapitalna oprawa. Wszyscy byli wspaniali! Jednak Rozalia Mierzicka – Kobieta EMOCJA – niesamowita! Zaś głos Mirosławy Żak czyni w tym przedstawieniu cuda.
    Drogi Nasz Teatrze! Jakże wysoko znów postawiona poprzeczka. Dajesz nam karmę niebanalną. Taki treściwy posiłek dla duszy trzyma człowieka przy życiu. Paradoksalnie, mimo ciężkiego kalibru, aż się chce oddychać… Wielkie dzięki!!!
    P.S. (biedny Judasz, czy Mu nie zimno tyle czasu leżeć, na mokrej podłodze?) 😉

  • w zasadzie wypada podpisac sie pod słowami Kleksa.

    Poruszający spektakl, warto wytrwac ponad 3h, gratulacje dla całego zespołu aktorskiego, ze szczególnym uwzględnieniem W.Dyły, R.Kosowskiego i R.Mierzickiej

     

  • Bardzo dobry spektakl. Polecam.

  • Najlepszy spektakl sezonu. Pod każdym względem perła. Literacki kunszt autora zasługuje na najwyższe uznanie. Temat niewdzięczny, ale jakże ważny, szczególnie w naszym kraju, aktualny od lat, zawstydzający, zmuszający do refleksji. Gra aktorska na najwyższym poziomie. Kolejny raz stwierdzam, że nasi aktorzy są wspaniali! Uczta dla zmysłów, emocjonalny magiel, oczyszczający strumień zdrowej myśli. DZIĘKUJĘ CAŁEJ EKIPIE!

  • Dziękuję autorom i zespołowi autorskiemu za wspaniały wieczór w Teatrze. Dobrze się bawiłem z przyjaciółmi. Jestem pod wrażeniem tekstu, treści, dynamiki i wykonania. Dałem się wciągnąć, porwać emocjom i ukołysać refleksji. Czuje się BOGAtszy!

  • Świetny spektakl. Zdecydowanie warto zobaczyć.

  • Bylam wczoraj na tym spektaklu w TN w Zabrzu.Wyszlam porazona ,do tej chwili nie moge sie otrzasnac.Wspaniala gra aktorska i prawda ,sama prawda o nas….
    Gratuluje calemu zespolowi Waszego Teatru.Chetnie obejrzalabym ten spektakl jeszcze raz.DZIEKUJE !

  • Wczoraj, na Boskiej Komedii w Krakowie, dzięki Wam przeżyłem trzy godziny znakomitego teatru. Wiem, że jesteście znakomitym zespołem, bo mam przyjemność oglądać Wasze sztuki od czasu do czasu, tym razem nie mogę jednaknie pogratulować kilku Waszym aktorom – pp. R. Mierzickiej, M. Żak, R.Kosowskiemu a przede wszystkim Włodzimierzowi Dyle! Gratuluję i dziękuję!

  • Bardzo dziękuję za wspaniały spektakl. Takich zwierciadeł, w których możemy się przejrzeć potrzeba nam widzom. Chylę czoła za pomysł i wykonanie. W teatrze wałbrzyskim trudno trafić na sztukę która nie epatuje obrzydlistwem, pornografią i wulgarnością. Widać takie klimaty. A tu proszę! Dało się! Gratuluję. Polecam wszystkim, którzy lubią się zadumać nad pytaniem „W co wierzymy? Dokąd zmierzamy”.

  • Refleksje:
    Dlaczego widząc coś tak szokującego (sceny ze sztuki: piekło syczy i skwarzy światło zamienia się w ogień a okrucieństwo, aż chce się poturbować aktorów) nie doceniam tej sztuki? Nie wyedukowana w kwestiach historycznych i politycznych i rozdrażniona językiem czy to poezji czy dramatu… Oprawa sceniczna i gra aktorów jednak przyciągają. Natomiast finalny monolog Boga (Włodzimierza Dyly) to jak nauki Chrystusa z pierwszej ręki, uderzenie w głowę i przeskok kwantowy w jednym; obudzą nawet umarłego. Warto było iść do teatru chociażby dla tej jednej chwili…

  • Przed spektaklem autor tekstu przeprosił nas za trzy godziny czekającego nudzenia i lekko drżącym głosem usprawiedliwiał się, że miał to być tylko reportaż. Diagnoza polskiej religijności? Nie obroniło by się pewnie nawet jako reportaż z powodu np. płytkości, przegadania, dydaktyzmu i ogólnej bezradności autora. I nagle przebłysk geniuszu. NIC zostało obudowane formą teatralną. Rytm, toporny symbolizm, równie subtelna i głęboka metafizyka połączone z masową szarżą aktorską. Spora część wałbrzyskiego zespołu przez 3 godziny mieliła powietrze, krzycząc , biegając, machając rękami i przedmiotami a nawet strzelając. Profesionaliści w każdym calu, podziwiam ich heroizm. To jakby filharmonicy odegrali przeboje disco polo. Tylko dzięki nim dotrwałem do końca. Ale jednak przez 3 godziny nie dało się ukrywać frustracji wykonawców zagonionych do pańszczyzny – mowa gubiła rytm a przerysowana gra często dawała efekt parodii. Ja straciłem tylko 3 godziny i kilka złotych, więc to im przede wszystkim należą się przeprosiny.

  • w dwóch słowach dawno tak dobrej sztuki nie widziałem pełen szacun

Dodaj swój komentarz:
IMIĘ
E-MAIL

Z powodu ochrony przed spamem Twój komentarz zostanie wyświetlony po akceptacji przez administratora strony.