Ja_jestem_zmartwychwstaniem

 

wojcieszek 5:
ja jestem zmartwychwstaniem

 

NA PLEBANI. DZIEŃ.

Czyste, jasne wnętrze. WIESŁAW siedzi przy stole. JERZY krąży po pomieszczeniu.

JERZY Wróć do Kościoła. To ostatni moment. Ludzie cię lubili, byłeś dobrym księdzem, wybaczą ci wszystko. Za chwilę nikt nie będzie o niczym pamiętał.

WIESŁAW Ja będę.

JERZY Zapomnisz. Zresztą, pomogę ci.

JERZY zatrzymuje się. Przygląda WIESŁAWOWI.

JERZY Przeniosę cię do innej parafii. Na prowincję. Dostaniesz coś na wschodzie. Tam żyją inni ludzie. Oni nie zadają pytań.

WIESŁAW zaprzecza.

JERZY To co zamierzasz? Od dwóch miesięcy jesteś nikim. Nikim.

WIESŁAW Zacznę normalne życie.

JERZY A co o nim wiesz? Myślisz, że to takie proste? To śmieszne, Nie chcę tego słuchać.

WIESŁAW nie odpowiada. Pauza przedłuża się. Jerzy ubiera się.

JERZY Pomóż mi.

Milczenie

JERZY Przyjdź na niedzielna mszę.

WIESŁAW Po co?

JERZY Mam nadzieję, że twoja wiara jest ciągle mocna.

WIESŁAW Moja wiara nie istnieje.

JERZY To niemożliwe. Tego nie traci się z dnia na dzień.

WIESŁAW A ty kiedy straciłeś swoją? Ile czasu ci to zajęło?

JERZY Jesteś słabym człowiekiem. Jesteś słaby, słaby, słaby od dwudziestu lat i nic się nie zmienia.

WIESŁAW To jest twoja wina. Gdybyś mnie nie krył, nie pomagał, gdybyś zostawił mnie w spokoju. Dlaczego…

WIESŁAW Obiecałeś….

JERZY Pożyczyć ci pieniądze. Pożyczę. Jeszcze tym razem. Ale jeżeli chcesz przychodzić tylko po to, nie przychodź więcej.

Przemysław Wojcieszek

JA JESTEM ZMARTWYCHWSTANIEM

fragment

 

 

W LOKALU. WIECZÓR.

EWELINA (Do WIESŁAWA)Ty też jesteś tym… Inżynierem?

WIESŁAW zaprzecza.

EWELINA A kim?

WIESŁAW milczy.

TOMASZ Wiesiek, powiedz. Chyba możesz. To przecież żaden wstyd.

Krępujące milczenie.

WIESŁAW Nie chcę.

TOMASZ Ja powiem.

WIESŁAW Proszę, nie…

Cisza. Coraz dłuższa.

TOMASZ Wiesiek jest księdzem. Byłym księdzem. A ja jestem jego byłym ministrantem.

EWELINA Poważnie? Jesteś księdzem? A ty jego byłym ministrantem? Chłopaki, ale do Watykanu nie w tą stronę!

WIESŁAW podnosi się ze swojego miejsca. Podnosi kurtkę z oparcia krzesła.

TOMASZ Co robisz?

WIESŁAW Wychodzę.

EWELINA Jezu, jaki obraźliwy. No przepraszam. Siadaj.

MARTA zatrzymuje rękę WIESŁAWA. Ten waha się, ale odkłada kurtkę. Po chwili siada. Ciężkie milczenie. TOMASZ zaczyna popatrywać w kierunku parkietu.

EWELINA To znaczy byłeś księdzem, ale już nie jesteś…?

WIESŁAW potwierdza.

EWELINA Tak można?

TOMASZ Wiesiek odszedł. Teraz dużo księży odchodzi. Wziął sprawy w swoje ręce. Ludzie, którzy nie biorą spraw w swoje ręce, nie mają dziś racji bytu.

MARTA Czyli rzuciłeś to?

WIESŁAW potwierdza.

MARTA Dlaczego?

WIESŁAW Zrozumiałem, że to nie dla mnie. Chciałem czegoś innego.

MARTA Czego?

WIESŁAW Innego życia.

MARTA Jakiego?

WIESŁAW Takiego jak twoje.

MARTA Prowadzę najgorsze życie na świecie! Nic dobrego się w nim nie wydarza, nie! Jak można tego chcieć?

EWELINA Nie możesz już „nie być" księdzem. Jak raz nim jesteś, to koniec, jesteś już nim na zawsze

WIESŁAW Nieprawda.

EWELINA A gdybym chciała, żebyś mnie wyspowiadał albo dał jakiś sakrament, który byłby mi cholernie potrzebny, dałbyś mi go?

WIESŁAW Nie mogę.

EWELINA A gdyby od tego zależało moje życie?

WIESŁAW Wtedy to co innego.

EWELINA A więc wciąż jesteś księdzem. Wiedziałam to! I zawsze nim będziesz. Nie uganiaj się za panienkami, bo pójdziesz do piekła!

EWELINA śmieje się.

EWELINA Nigdy jeszcze nie spotkałam „byłego" księdza. To jakieś dziwne.

MARTA Czemu…

EWELINA Ciekawe jak to jest pójść do łóżka z księdzem.

TOMASZ No. A z ministrantem?

EWELINA śmieje się.

EWELINA Jezu, przez chwilę zrobiło się tak poważnie. Aż się przestraszyłam.

EWELINA odchyla się na krześle.

EWELINA Ale emocje. (Do TOMASZA) Chodźmy potańczyć.

Przemysław Wojcieszek

JA JESTEM ZMARTWYCHWSTANIEM

fragment