Przekład: Sabina Fiebig i Piotr Kruszczyński
Spektakl z wałbrzyskimi aktorami przygotowany przez niemiecki zespół realizatorów.
Reżyseria: Marianne Wendt, Berlin
Scenografia: Malve Lippmann, Berlin
Tłumaczenie symultaniczne: Sabina Fiebig
Konsultacja dramaturgiczna: Piotr Kruszczyński
Zdjęcia filmowe: Fabian Daub i Oliver Eckert
Premiera: 22 września 2005
Czas trwania: 90 min (1 przerwa)
„Zaczyna się złota era! Odkryliśmy węgiel! On uczyni nas szczęśliwymi! Czeka nas świetlana przyszłość! Dziękujmy Bogu za to, że mieszkamy akurat w tym zakątku ziemi! Chleba i piwa będziecie mieć pod dostatkiem! Wypijmy za nigdy niekończące się pokłady węgla! Wszystko będzie dobrze!“
Występują:
Lidia Michałuszek, Irena Wójcik, Marta Zięba, Sławoj Jędrzejewski, Piotr Kondrat, Dariusz Maj, Dariusz Skowroński, Piotr Tokarz, Ryszard Węgrzyn oraz Sabina Fiebig, Sebastian Banaszczyk i statyści.
Projekt wurde von der Stiftung für deutsch-polnische Zusammenarbeit gefördert
Gefördert durch den Fonds Darstellende Künste e.v.
Teatr zaprasza Państwa do podróży w czasie, do historycznych korzeni Wałbrzycha, do okresu rozkwitu węgla. Podróży do świata Gerharta Hauptmanna.Okolice Wałbrzycha są nie tylko miejscem urodzin i dorastania autora – laureata Nagrody Nobla, ale również miejscem akcji jego sztuki „Przed wschodem słońca”. Kopalnie węgla, które wtedy zostały odkryte i sprzyjały powstawaniu nowych fortun, są dziś zamknięte.
Lecz czy wszystko wtedy było rzeczywiście lepsze? Czy dziś świat jest inny?
Bohaterowie dramatu – rodzina Krause, wzbogaca się nagle na wydobyciu węgla. Nowobogaccy spotykają „naprawiacza świata” – Alfreda Lotha; czy socjalistyczny utopista zaakceptuje alkoholików, czy wspomoże ludzi rozczarowanych i zranionych, lecz jakże pragmatycznych. Wszyscy chcą mieć miejsce przy suto zastawionym stole rodzinnym. Niektórzy są nieugięci, niektórzy przekupni. Kochają i nienawidzą się nawzajem.
Czy ci na scenie – to czasem nie my?






















Nie lubię tego spektaklu, jest bardzo słaby, niestety.
I w sumie nie poszłam jeszcze na ‘Pies, kobieta, mężczyzna’ głównie ze względu na niechęć do reżyserki.
Droga poprzedniczko!
De gustibus non disputantum!
Naucz się lepiej pisać po polsku, zanim zaczniesz krytykować artystów swoją nieuzasadnioną niechęcią.
Można pójść na sumę do kościoła, ale nie można pójść „w sumie” na spektakl!
Tej reżyserce przynajmniej o coś chodzi, a Tobie chyba tylko o to żeby dokopać. Dlaczego?
Dlatego, że jest Niemką???
BARDZO DOBRZE ŻE POWSTAŁ TEN SPEKTAKL I WŁAŚNIE W WAŁBRZYCHU!
NAJLEPSZE ŻYCZENIA NOWOROCZNE DLA TEATRU!
Ojojoj.
Po pierwsze – zauważ, że Internet ma szczególną cechę – brak formalności. W związku z tym sposób pisania i wypowiadania się jest również potoczny. Śmieszy mnie osąd o brak umiejętności posługiwania się językiem polskim, bo to było na zasadzie ‘nie mam się do czego przyczepić, więc przyczepię się do czegokolwiek’. Szczególnie, że akurat tego bym sobie nie zarzucała.
O gustach się nie dyskutuje, więc raczej nie powinno razić Cię moje negatywne nastawienie, prawda?
Wciąż uważam, że spektakl jest bardzo słaby. Pisałam zresztą dość wnikliwą recenzję na ten temat, opublikowaną w naszym ‘Nieregularniku teatralnym’ (numer wydany podczas premiery ‘Iwony, księżniczki Burgunda’). Więc raczej Twój osąd, jakoby moje zdanie było nieuzasadnione, jest nie na miejscu. A czepianie się narodowości reżyserki? Skąd w ogóle przyszło Ci to do głowy? Czyżby przewrażliwienie? A może kompleksy? Zabawne.
Mi trochę szkoda, że wśród spektakli wystawianych przez Nasz Teatr znajdują się również takie jak ten, które – moim zdaniem – zdecydowanie zaniżają poziom prezentowanych dzieł. Ale cóż, nie każde przedstawienie mógłby reżyserować Klata, nie wszystkie spektakle mają tak znakomitą obsadę jak ‘Zabawy na podwórku’, ani nie każdą sztukę może pisać Walczak.
A>T napisała:
„Mi trochę szkoda, że wśród spektakli wystawianych przez Nasz Teatr znajdują się również takie jak ten, które – moim zdaniem – zdecydowanie zaniżają poziom prezentowanych dzieł. Ale cóż, nie każde przedstawienie mógłby reżyserować Klata, nie wszystkie spektakle mają tak znakomitą obsadę jak ‘Zabawy na podwórku’, ani nie każdą sztukę może pisać Walczak.”
A mi właśnie wręcz przeciwnie nie jest szkoda, że nie każde przedstawienie reż. Klata, nie w kazdym występują w głównej obsadzie te same twarze co na ostatniej premierze i że nie każda z wystawianych sztuk jest autorstwa Walczaka.
To byłby horror, gdyby tak właśnie miało być!
Nudne byłoby oglądanie cały czas podobnych rozwiązań reżyserskich, tych samych manier aktorskich oraz stylów grania i przedstawiania świata w dramacie.
Polecam Ci A>T obejrzenie „Psa, Kobiety, Mężczyzny” tej samej reżyserki, może wtedy dostrzeżesz istotną różnicę pomiędzy większością wałbrzyskich spektakli, a tymi dwoma niemieckiego reżysera.
Przede wszystkim różnią się one formą, a ja lubię tego typu zabiegi i bardzo mi się podobało, gdy Dariusz Maj w krytykowanym przez ciebie spektaklu parodiuje płomienne uczucie głównych bohaterów, które dodatkowo ukazywane jest na filmie (przesłanie!).
Podobało mi się, gdy wszyscy aktorzy jak automaty jedli „wyśmienitą kolację” (przesłanie!) i świetnie wyreżyserowano rolę Piotra Tokarza (przesłanie!).
Także podobało mi się ukazanie niezmienności chorych ról społecznych, w które cały czas wchodzą wszyscy bez względu na kraj, kulturę i epokę (naprawdę brawa za pomysł).
Za słabość spektaklu uważam: słabe zaangażowanie na scenie aktorów, co widać w odgrywanych przez nich rolach oraz muzykę, która jest jakaś taka bylejaka.
Natomiast także dużo świetnych trików z formą, ale połączonych już z udaną grą aktorską i ładnie dobraną muzyką posiada pierwszy, bardzo ciekawy spektakl reżyserki – Pies Kobieta Mężczyzna.
Może to więc element dobierania obsady i wykonawców oprawy muzycznej, zadecydował o słabszym wydźwieku PWS???
Pozdrawiam i Wszystkiego Najlepszego dla wałbrzyskiego teatru z okazji Dnia Teatru (przepraszam za spóźnienie :)
bec
Odpisze, obiecuje, tylko wroce do Walbrzycha, bom w Warszawie i czasu brak. Pozdrawiam :)
(Ciesze sie, ze sie nie zgadzasz ze mna… :) )
1. Przywołując nazwiska nie miałam na myśli konkretnych osób, a raczej pewien poziom, który mnie interesuje.
2. Tych samych rozwiązań reżyserskich? Widziałam kilka spektakli paru reżyserów i w żadnym z nich żaden z nich ( ;) ) nie powielał niczego, co wykorzystał w innym swoim spektaklu.
3. Maniery aktorskie, style grania… W ocenie tego czuję się najsłabsza. Naczytałam się książek teatrologicznych o różnych dziwnych rzeczach, ale mimo wszystko wciąż mam wrażenie, że moja ocena aktora nie opiera się na niczym innym (zbadanym/stwierdzonym/udowodnionym naukowo/etc.) niż reakcja, odczucie, itp. Nie potrafię tego uzasadnić. W każdym bądź razie bardzo podobała mi się rola Ireny Wójcik! Jest świetna :) Zresztą, akurat gra aktorska jest dla mnie plusem w tym spektaklu.
4. Różnice widzę i to bardzo dobrze. Myślę, że jednak kwestia tyczy oceny – mojej: negatywnej oraz Twojej: pozytywnej.
5. Nie powiedziałam wcale, że spektakl jest o niczym. Dostrzegam przesłania, tą podkreślaną w dziwny, jakby nie-na-miejscu i nie-uzasadniony sposób ponadczasowość, krytykę zachowań, absurdalność ‘nowobogadzkości’ itp. itd., ale zupełnie to do mnie nie dociera! Poza tym przesłania chyba wiąże się z tekstem Hauptmanna, prawda? (Swoją drogą on też jakoś wieeelkieeego wrażenia na mnie nie zrobił, ale czytałam tylko ten dramat, więc nie wiem. To dość dziwne, bo lubię ten czas… Naturalizm, realizm, symbolizm bardzo mi pasują.)
6. Zarzucano już mi tutaj jakąś nietolerancję, hihi. To dość absurdalne, jeśli wziąć pod uwagę fakt, że sama uważam się za ofiarę tego zjawiska. Oznajmiam wszem i wobec: nie mam nic do Niemców. Nic a nic :P
7. Co mi się nie podoba: Niejasny przekaz dla osób, które nie znają tekstu (akurat ja nie byłam w tej sytuacji, ale mnóstwo widzów o tym mówiło), nieuzasadnione moim zdaniem i dość bezpodstawne użycie telebimu (dla przykładu odwrotnego – w ‘Cukrze w normie’ podobny zabieg bardzo mi się podobał), jakaś taka całkowita nijakość…
8. Na ‘Pies, kobieta, mężczyzna’ pewnie pójdę, choć wcale nie przekonano mnie do tego. Oglądam po prostu wszystkie wałbrzyskie spektakle. Teraz planuję ‘Sen nocy letniej’ reż.Kleczewskiej, ‘Makbet’ też reż.Kleczewskiej i coś w Wawie, ale zdecydować się nie mogę – może to Miśkiewicza z rolą Figury (tytułu nie pamiętam). I oczywiście na Klatę chętnie bym poszła gdzieś, ale jakoś narazie się nie składa ;)
Pozdrawiam.
Witam
Tak jak przewidywałem. Odpowiedź A>T nie jest jakąkolwiek próbą podjęcia dialogu.
Ja mówie o formie, o trickach, a Ty o ocenach.
No cóż tak to już bywa, że ludzie się ze sobą nie dogadują…
:(
Naturalizm, realizm, symbolizm…
Hauptmann dostał Nobla!
Może jednak komuś pasuje?
Czyli jak zwykle zamiast próby zrozumienia o co chodzi, skończmy na konkluzji:
O gustach się nie dyskutuje – i odpłyńmy w swój świat.
Inny niż wszystkie. Gdzie w gruncie rzeczy jesteśmy sam na sam ze sobą… samotni :(
Bo zrozumienie to empatia i treść,
a oceny, powoływanie się na poziomy to marketing, propaganda, manipulacja (np. poziom PH, kolor zębów etc.)
_________________________________________________________
Dla ludzi, którzy patrzą szerzej, czują mocniej, mówią szeptem, tańczą duszą.
Namaste Memsahib
Hm. Czy jeśli zamiast słowa poziom użyję wyrazu typ – zrobi Ci to różnicę?
Ja przywołuję formy i tricki, jak Ty, tyle, że je oceniam, bo tego chyba nie da się uniknąć. Zresztą, czy Ty tego nie robisz?
Hauptmanna czytałam jedynie ‘Przed wschodem słońca’. Nie poruszył mnie aż tak, po prostu, choć bardzo go cenię.
Ja ani razu nie powiedziałam, że to ma się wszystkim nie podobać. Mnie się nie podoba! To różnica :)
Dziękuję Ci bardzo, za tą wypowiedź. :*
ps: Na dodatek myślę, że bycie samemu ze sobą różni się od samotności.
Bylem na tym spektaklu 30.04. Nieczęsto chodzę do teatru, ale jak jestem, to chcialbym wiedzieć co jest grane. Chcialbym poznać skróty myślowe, by zrozumieć tę sztukę. A jako szaraczek rzadko kiedy chodzący do teatru, proszę o wytlumaczenie mi parę niejasności:
1. Alfred, ideolog - sprzedający za 200 zl. informację, co mówili w knajpie o jego znajomym.
2. Co oznacza plakat "ŚLĄZACY", w Wałbrzychu nie mieszkają Ślązacy w rozumieniu mieszkańca Górnego Śląska.
3. Co oznacza osoba z wózkiem (tranwestyta, Szkot, …?), i piasek zamiast dziecka?
4. Czy to dziecko, które mialo się narodzić to nadzieja, na leprze jutro?, a jeśli tak to po narodzeniu martwego, ta degrengolada ostaje?, jak szpila w sercu?, smutno mi.
Jak widzę, wywiązała się tu całkiem zażarta „dyskusja” niekoniecznie dotycząca samego spektaklu (KAKTUSNADłONI czyni przyjemną odmianę – przeprzaszam, że nie potrafię odpowiedzieć na pytania, bo sam je sobie zadaję). I nasi ‘komentatorzy’ chwycili się najpopularniejszego argumentu, gdy argumentów brak – języka, jakim oponent operuje, co nie ma tu nic do rzeczy. że nie wspomnę już o wysnuwaniu bezpodstawnych wniosków z wypowiedzi poprzednika. Oj… Niechcący jakbym do tej „wojny” dołączył…
PS. Mi osobiście spektakl nie przypadł do gustu z przyczyn czysto technicznych – wstawki filmowe zdominowały całość.
Żałujez ze nie graja tego spektaklu bardzo mi sie podobał. Lubiłam go