Michael Ende
MOMO
Tłumaczenie: Teresa Jętkiewicz
Reżyseria: Ula Kijak
Adaptacja: Janusz Chabior
Scenografia: Diana Marszałeki Marta Pabian
Muzyka: Rafał Kowal
Ruch sceniczny: Filip Szatarski
Reżyseria świateł: Anka Jankowska
Konsultacja iluzjonistyczna: Czesław Paszul Selleno
Charakteryzacja: Jola Łobacz i Olga Adamczyk
Premiera: 4 lutego 2006
42. sezon / 273. premiera
Duża Scena
Czas trwania spektaklu 100 min. (1 przerwa)
Obsada:
- Momo – Aleksandra Cybulska
- Gigi – Paweł Zdun (gościnnie) / Krzysztof Grabowski (gościnnie)
- Beppo- Adam Wolańczyk (gościnnie)
- Atleta – Andrzej Szubski
- Kobieta Z Brodą – Beata Rynkiewicz-Zaborowska
- Stefano Victuale – Piotr Kondrat
- Nino – Ryszard Węgrzyn
- Lilianna – Lidia Michałuszek
- Fuzi – Dariusz Skowroński
- Dyrektor – Piotr Tokarz
- Pani Potrójna – Lidia Michałuszek
- Kasjopeja – Łukasz Brzeziński
- Secundus Miniutius Hora – Dariusz Maj
- Szary Prezes – Andrzej Szubski
- Szary Sekretarz / Policjant / Lekarz – Dariusz Skowroński
- Szary Agent – Irena Wójcik
- Wiosna, Lato, Jesień, Zima – Beata Rynkiewicz-Zaborowska
- Konsumenci – Lidia Michałuszek, Irena Wójcik, Dariusz Maj, Dariusz Skowroński, Andrzej, Szubski, <strong>Piotr Tokarz, Adam Wolańczyk (gościnnie), Paweł Zdun (gościnnie) / Krzysztof Grabowski (gościnnie)
- Szarzy Panowie – Beata Rynkiewicz-Zaborowska, Irena Wójcik, Piotr Kondrat, Dariusz Maj, Ryszard Węgrzyn, Adam Wolańczyk (gościnnie), Paweł Zdun (gościnnie) / Krzysztof Grabowski (gościnnie)
Autor "Nie kończącej się historii" Michael Ende napisał książkę Momo, jej adaptację dla wałbrzyskiego Teatru Dramatycznego stworzył Janusz Chabior. Momo to dziewczynka mieszkająca w teatrze. Ma wielu przyjaciół i działa jak swoisty katalizator dobra, wyobraźni, piękna. W jej towarzystwie dorośli zaczynają mówić prawdę o sobie, a dzieci znajdują zabawy niewymagające drogich zabawek, ale wyobraźni.
Przyjaciel Momo, Beppo na początku sztuki mówi: Czasem człowiek ma przed sobą długą ulicę. Myśli o tym, jaka ona jest okropnie długa. Wtedy człowiek zaczyna się spieszyć. I śpieszy się coraz bardziej. Zaczyna się bać, wreszcie nie może złapać tchu i ustaje. Tak nie można postępować. Nie wolno myśleć naraz o całej ulicy, rozumiesz? Trzeba myśleć tylko o następnym kroku, o następnym oddechu, o następnym machnięciu miotłą. Krok – oddech – zamach miotłą. I zawsze tylko o następnym. Wtedy to sprawia przyjemność, wtedy wykonuje się dobrze swoją pracę. Tak powinno być – nagle człowiek spostrzega, że krok po kroku zamiótł całą ulicę i wcale nie zauważył, kiedy to zrobił. I nie stracił tchu.
Niestety, w mieście pojawiają się dziwni Szarzy Panowie, którzy namawiają ludzi do oszczędzania czasu. Beppo zaczyna się zmieniać, zmieniają się też przyjaciele Momo. Coraz więcej ludzi zaczyna oszczędzać czas, a ci, którzy nie chcą tego robić i tak właściwie nie mają wyboru.
W radiu, telewizji, gazetach codziennie wychwalane są zalety nowego systemu oszczędzania czasu, który w przyszłości ma przynieść ludziom swobodę korzystania z właściwego życia. Ale rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. Wprawdzie ciułacze czasu ubierają się lepiej niż ludzie mieszkający w okolicach starego teatru, zarabiają więcej pieniędzy, jednakże mają markotne, zmęczone i zgorzkniałe twarze i oczy, w których nie ma życzliwości. W końcu samo miasto zaczyna się zmieniać, wyburzane są stare dzielnice. W rzeczywistości nikt nie chce uświadomić sobie, że jego życie stało się uboższe. A czas to życie, a życie mieści się w sercu. Straszny obraz życia ludzi w ustawicznej pogoni za czymś, czego się później nie wykorzysta.
Jak często zmieniamy się w tych niemądrych ciułaczy czasu którzy im bardziej go oszczędzają, tym mniej go mają? Bardzo mądra opowieść nie tylko dla dzieci. Myślę, że i rodzicom może ona także przynieść i rozrywkę, i chwilę refleksji.
warunki techniczne






















Ktoś mi powiedział ‘No nie jest to Tyszkiewicz’ i chyba miał rację. Ale ten spektakl jest taki miły i ciepły, wywołał uśmiech na mojej twarzy. Poza tym uwielbiam A.Cybulską :)
refleksyjne. kiedy czytałam swego czasu ‘momo’ myśli o zrealizowaniu teatralnym nasuwały się same. dobrze , że ni tylko mi. i chwała bogu, spektakl bardzo ładnie zrealizowany.
a fakt że pani Cybulska dołączyła do kadry wywołuje radość w sercu mym, ot co. (;
Wspaniały spektakl, pełen życia i humory widać w nim serce. Bardzo podobała mi się scenografia i aktorzy spisali sie na medal. Warto zobaczyć pozytywnie nastraja do życia!!!
A ja mam zastrzezenia- dla kogo ta sztuka? W samym spektaklu zostaje powiedziane: „dzieci (…) nie można namówić do oszczędzania czasu”- im zgubienie radosci życia nie grozi. Wychowawczy aspekt sztuki skierowany jest więc nie do dzieci, ale do..no właśnie, kogo? Dla dorosłych bowiem fabuła sztuki jest zbyt prosta, morał- zbyt dosadny i chyba- nie aż tak odkrywczy. Gdyby jednak przyjąć, że sztuka ma być ziarnem, kóre wykiełkuje za wiele lat przypominając dzisiejszym dzieciom, a wówczas dorosłym o wartosci życia, to trudno się łudzić, że dzieci zrozumieją takie sceny jak np. ten telewizyjny show, w kórym biorą udział bohaterowie czy scenę, gdy Momo rozmawia z lalką. Ale pomysł na realizację jest rzeczywiście bardzo ładny, choć chwilami raziła konwencja telewizyjnej kreskówki. Ale tylko chwilami. Bardzo dobra, pełna uroku i autentyczności A.Cybulskiej, kórą, muszę przyznać, jestem zauroczona od obejrzenia „Iwony..” oraz D. Maja, do kórego widzowie są przyzwyczajeni w kreacjach bardzo różnych od niemal dziecięcej prostoty mędrca Hory. Scenografia naprawdę ładna, bardzo mi się podobał pomysł filarow ze sznurów światełek (i efekt podświetlenia twarzy Hory, ale to troche z innej beczki). Wydaje mi się, że Teatr konsekwentnie podąża drogą kształtowania wrażliwości (społecznej i nie tylko) widza. Sztuce trudno odmówić uroku, ale po uczcie, jaką była „Iwona..” pozostawiła we mnie niedosyt.
Widzialam inne realizacje U.Kijak i bardzo cenie jej artystyczne wyczucie i gust teatralny.Bardzo mnie ucieszylo ze tym raazem na warsztat wziela bajke, czyli rzecz pozornie dla dzieci. Ale tak to juz z bajkami i z nami doroslymi jest ze dla ns one czasami staja sie przypowiesciami filozoficznymi i bardzo cenie rezyserke za poszukiwanie tego drugiego dna. Warto mierzyc sie ze swoimi marzeniami. Gratuluje predsiewziecia!!!
Witam!!!Ostatnio byłem ze znajomymi na „Momo”…To jest super sztuka,chociaż wiem,że połowa dzieciaków,które siedziały na widowni nie zrozumiało tej sztuki…Takie bachory nie powinny chodzić na takie superowe sztuki.Gratulujemy wszystkim aktorom za extra wrażenia…1 a VLiceum Ogólnokształcącego…
Kłóciłabym się co do stwierdzenia, że ‘Takie bachory nie powinny chodzić na takie superowe sztuki’.
Muszę powiedzieć że wybrałem sie na tę sztuke z dziewczyną pod wpływem powyższych komentarzy. Może to troche banalne, ale poprostu chciałem sam sprawdzić jej wartość…hmm i cóż…kolejny raz znalzałem w kużni wrażliwości inny świat…a tak bardzo podoby…problemy odległe bo przecierz kilkanaście metrów od mojego siedzienia…a jednak dotykające mnie niezwykle blisko, bo w sercu. Dziekuje!!!
Skoro już tak wielu z nas zastanawia pytanie, do kogo zaadresowana została sztuka, chciałabym powiedzieć, że oczywiste wydaje się, że do dorosłych… Jak już zostało powiedziane- dla dzieci z pewnością się nie nadaje, jednak niektórzy twierdzą, że jest zbyt banalna dla starszych widzów… Nie wydaje mi się tak. Czy dorośli nie mogą obejrzeć raz prostej a zarazem pięknej sztuki? Czy nie mogą choć na chwilę odprężyć się i zastanowić nad swoim życiem, czasem, który jest głównym bohaterem „Momo”…? Myślę, że „Momo” to doskonałe propozycja dla takich ludzi, gdyż nie każdy ma zawsze ochotę oglądać tak poważne treści jak choćby „Córka Fizdejki”. Tym bardziej, że z „Momo” emanuje miłość, scenografia jest przepiękna, a aktorzy, nawet ci, którzy nie pojawiali się zbyt często, jak np. Kasjopeja, wnoszą do sztuki wiele ciepła.
Bardzo mi sie podobal bylo wiele smiesznych scen bardzo extra udekorowane sceny aktorzy swietni kostiumy takze. Jednym slowem polecam wszystkim ktorych jeszcze na tym przedstawieniu nie bylo
Przeczytałam komentarze myśle że jestem w kategori „bachora” jak to ktoś nieładnie nazwał… I Chcę zaprotestować! Wcale nie jest prawdą że nic z spektaklu nie wynosimy (my bachory). To tyle na temat głupich komentarzy o refleksji „bachorów”. Spektakl mi sie bardzo podobał. Postać Momo była ciekawie przedstawiona jak i świetnie zagrana. Scenografia zrobiła wrażenie może poza dymem które wtwołał wsród niektórych widzów wywołał wzawinie i kaszlenie… Polecam sztuke i dorosłym jak i dziecią nie bachorą! Dzieci wiele rozumieją!
Ja tam zaciągnę na spektakl parę ośmio-dziwięciolatków.
myślę, że so tego spektaklu trzeba dojrzec
Do ‘Momo’? Fakt, może dzieciak nie zauważy albo nie zrozumie tego, że to metaforyczne odniesienie do rzeczywistości, może nie dostrzeże jakiś problemów czy sensów, które widzi dorosły (tudzież dojrzały) widz. Ale zobaczy walkę dobra ze złem, będzie cieszyć się z wygranej dobra, spodoba mu się to, że ci państwo na scenie śpiewają i tańczą, a dekoracje są ciepłe i przyjemne. Będzie przejmować się szarymi, złymi postaciami, ale z przejęciem będzie patrzeć, jak Momo je pokonuje krok po kroku. I koledzy Momo! Przecież tam jest pan, który czaruje, pani z wąsami i inni! A nawet ten chłopak, który zakochał się w rudowłosej dziewczynce i który przez chwilę podda się, zrozumie swój błąd i wszystko będzie w porządku! I znów będą szczęśliwi śpiewać i tańczyć.
Pamiętajcie, że to lektura dla czwartoklasistów.
Poza tym, nie wiem jak Wy, ale ja uważam, że dzieciaki trzeba zabierać jak najwcześniej do teatru. Bo teatr kształtuje, uczy, pokazuje dobre wzorce. Myślę, że powinno być więcej sztuk dla dzieci. Przecież takie przedsięwzięcia przyczyniają się do ich rozwoju, kształtowania, a pewnie też ukierunkowania, rozbudzenia pasji.
Nie byłabym jakoś szczególnie przeciwna rzeczywistości, w której dzieci wychowują się na kreskówkach pod dwoma warunkami – są one na poziomie (kreskówki, nie dzieci ;) ) oraz są urozmaicane czymś innym – klasycznymi bajkami, właśnie spektaklami…
Widzę, że utworzyla się dyskusja na temat „czy dzieci dojrzały do >”… Myślę, że w tym wypadku jest dokładnie identycznie, jak z powieścią pt.”Mały Książę”. Tą lekturę także czyta się w podstawówce, dzieci względnie ją rozumieją, ale czy naprawde nie jest poważną pozycją dla dorołych? Dzieciom także się podoba, ale to dorośli dokladnie rozumieją sens. Wydaje mi się, że z „Momo” jest podobnie.
Tak, ale czy to powód by mówić dzieciom, żeby nie czytały ‘Małego Księcia’, bo są za małe? Przeczytają go i zrozumieją na swój sposób, na płaszczyźnie, której może nawet starsi nie rozumieją. A jak będą duzi to pewnie wrócą do książki i dostrzegą w niej coś nowego.
To zwyczajne. Dzieci odczytują bajkę, kreskówkę czy spektakl podobny do „Momo” raczej na płaszczyźnie literalnej. Nie są bowiem zdolne do rozpoznania metafor i aluzji, które niewątpliwie w spektaklu Uli Kijak są.
Jednak dyskusja na tym, czy powinny je – wobec powyższego – oglądać, jest pozbawiona sensu. Bajka spełnia w ich wypadku zupełnie inną rolę. W pierwszej kolejności dostarcza rozrywki, przyjemności, kształtuje wyobraźnię i jest źródłem wielu ważnych w rozwoju dziecka bodźców.
Płaszczyzna aluzyjna jest dla rodziców. To oni mają zrozumieć, co oznaczają wypowiadane przez Beppo słowa: „Czasem człowiek ma przed sobą długą ulicę. Myśli o tym, jaka ona jest okropnie długa. Wtedy człowiek zaczyna się spieszyć. I śpieszy się coraz bardziej. Zaczyna się bać, wreszcie nie może złapać tchu i ustaje. (…) Nie wolno myśleć naraz o całej ulicy, rozumiesz?”
i to do nich należy intepretacja gorzkiej myśli o „przechowalni dla dzieci”.
Pozdrawiam serdecznie :)
To zwyczajne. Dzieci odczytują bajkę, kreskówkę czy spektakl podobny do „Momo” raczej na płaszczyźnie literalnej. Nie są bowiem zdolne do rozpoznania metafor i aluzji, które niewątpliwie w spektaklu Uli Kijak są.
Jednak dyskusja na tym, czy powinny je – wobec powyższego – oglądać, jest pozbawiona sensu. Bajka spełnia w ich wypadku zupełnie inną rolę. W pierwszej kolejności dostarcza rozrywki, przyjemności, kształtuje wyobraźnię i jest źródłem wielu ważnych w rozwoju dziecka bodźców.
Płaszczyzna aluzyjna jest dla rodziców. To oni mają zrozumieć, co oznaczają wypowiadane przez Beppo słowa: „Czasem człowiek ma przed sobą długą ulicę. Myśli o tym, jaka ona jest okropnie długa. Wtedy człowiek zaczyna się spieszyć. I śpieszy się coraz bardziej. Zaczyna się bać, wreszcie nie może złapać tchu i ustaje. (…) Nie wolno myśleć naraz o całej ulicy, rozumiesz?”
i to do nich należy intepretacja gorzkiej myśli o „przechowalni dla dzieci”.
Pozdrawiam serdecznie :)
PS proszę pamiętać, że Teatr określa spektakl jako „familijny”, nie „dla dzieci” :-)
Dokładnie o to mi chodziło.
I nie miałam na myśli tego, że dzieciom powinno się zabraniać czytać „Małego Księcia”…sama nie jestem jeszcze dorosła, a przecież mi się bardzo podobał…;)
Byłam na tym spektaklu i na srrio był super :D w sumie mozę nie dokonca wszystko zrozumiałam, ale spodobał mi sie:) mozę dlatego że sama lubie teatr i z checia bym zagrała w jakiejś sztuce:P typu włąsnie „Momo”… po prostu nie ma lepszego teatru :) ten mi sie podoba najbardziej :P ps. aa i jeszcze podobała mi sie „Piaskownica” i „Iwona, księżniczka Burgunda” :)
Czy Łukasz Brzezinski bedzie grał 28.05 w Momo?
Jeden z powodów dla których poszłabym na spektakl;)
Hmm… A czy Łukasz Brzeziński nie gra przypadkiem w Momo zawsze?:) Powinien grać, hm.
A nie wiecie czy on ma kogoś?Jezu!
Żałosne. :)
Heh, coraz bardziej lubie Momo! Z każdym kolejnym obejrzeniem coraz więcej z niego rozumiem, ponadto mimo ze juz jestem dosyc duzy (dorosły niestety!!!) to Momo pozwala mi przeniesc sie w zaczarowany swiat wyobrażen i snów dzieciecych…kazda taka podróż wraz z Momo i Kasjopeją do środka swego serca jest dla mnie nie zapomnianym przeżyciem, kazda z nich ukazuje mi coraz to inne horyzonty, ktorych bez Momo chyba raczej bym nie zauważył! =)
fajna panienka z tej Momo.
Czemu żałosne?Podobac sie nie może?;(
Panienka fajna, fajna :)
Żałosne, bo śmieszy mnie takie ‘podobanie się’ kogoś, kto jest na scenie/na ekranie/etc. To tak maksymalnie powierzchowne, że chyba bardziej się nie da :)
Mówie o fizycznym podobaniu sie;)A co tam w środku,nie wiem,ale chciałabym wiedziec ;p
Piękny spektakl! Wspaniale zrobiony, świetna obsada i zorganizowanie i aktorów i świateł… po prostu nic dodać nic ująć:)
Jestem zaczarowana spektaklem Momo. Zrobił na mnie naprawde wielkie wrazenie. Dzieki swojej prostocie (chyba z reszta tylko pozornej), przekazał tak wiele prawd dotyczacych ludzkiego zycia, jego sensu i istoty, ze az trudno to sobie wyobrazic. na przedstawieniu tym, byłam z moja klasa. i co mnie bardzo zdziwiło, prawie nikomu sie nie podobało. własciwie slyszałam tylko negatywne opinie albo obojetnosc. nikt nie byl pod wrazeniem tego fantastycznego spektaklu. az sie przestraszyłam ze jestem jakas dziwna;PP no ale na szczescie znalazłam wasze opinie sie troche uspokoiłam:))
jak dla mnie fenomenalna sztuka, swietna rola Cybulskiej, doskonała sceneria i rewelacyjny poczatek- monolog „pana z miotła”:PP proste, banalne słowa a taka głebia :)
„Momo”….aż brak mi słów…. :D
Mieszkam w Katowicach ale o spektaklu 16-tego grudnia dowiedziałem sie z internetu (takie czasy i mnie dopadły).
Szukałem jakiegoś spektaklu aby wybrać sie z małżonką i najmłodszym Mateuszkiem co ma osiem lat.
Oczywiście nie jechaliśmy specjalnie z Katowic do Wałbrzycha, tylko byliśmy w Bielawie u rodziny i niejako przy okazji mogliśmy podjechać.
Spektakl bardzo mi się spodobał i widziałem że najmłodszemu również.
Na moje pytanie czy jemu się podobało odpowiedział z entuzjazmem że bardzo.
- A co najbardziej?
- Wszystko.
Ja pod tą recenzją podpisuję się z czystym sumieniem.
super książka!!!opowiada o ważnych dla ludzi uczuciach i wartościach…alegoryczne znaczenie niesie za sobą dosłowne znaczenie tej książki…fascynujące:)
wszyscy mi odradzają pójścia na ten spektakl… a ja na przekór ide w sobotę..widzę, że tu są osoby, które doceniły juz ten spektakl.. jestem nastawiona pozytywnie.. a ci pseudo-krytycy.. no cóż może brak wrażliwości..
Super ksiązka przeczytałam ją w 110minut
Łzy płynęły mi kiedy ją czytałam
Po latach znów zasiadłem w fotelu wałbrzyskiego Teatru. szkoda ze na widowni wiało pustką bo scena żyła. Już dawno nie podziwiałem trzeciego a nawet niemal wirtualnego czwartego planu jednoczesnie goniąc plan pierwszy. indywidualności sceniczne, dynamika aktorska zywy teatr i wspaniala Jego legenda imć Wolańczyk zamiatający okruchy życia… przypomnialem sobie jeżdżace onegdaj po tym przybytku Muzy motocykle uwspółcześniajce Mistrza i Małgorzate… Maria wyjechał wówczas do Płocka „Małgorzata” po latach pozbierała towarzystwo i realizuje plan sceniczny , którego nie powstydził by sie żaden wielkomiejski teatr.
Gratuluje
bajkowy spektakl. cudny. taki niby prosty ale to złudne.. jak ładnie przemycono tam filozofię egzystencjalną… muzyka i światła.. i cienie jak Momo stoi sama na scenie i „szarzy” ją latarkami oślepiają.. ach i lalka-doskonała to też świetny moment spektaklu… dla Pana-Z-Miotłą duże brawa..
piękny spektakl, kolorowy, błyszczący ale forma nie przerasta treści! mam tylko wrażenie, że wraz z kolejnymi występami Momo jest coraz bardziej znudzone tą rolą… a szkoda bo premiera była rewelacyjna!
Za każdym razem grają rewelacyjnie i nie uważam zeby nudziła ich gra w MOMO. Jest świetnie i za każdym razem mam wrażenie jakbym oglądało go po raz pierwszy. Niesamowicei wykreowane postaci, a Ola Cybulska znakomicie wczuwa się w postać. Na scenie widać Momo a nie Olę:)
ta … a książka jest jeszcze lepsza :)
a ja dzisiaj idę na momo i dlatego czytam waze komenty, dzięki wam za nie!]
Napisz później jak ci się podobało:)
Pozdrowienia
spektakl bardzo fajny choc trydny!!! pozdrawiam ł.b.
Kiedyś mówiono mi,że ten spektakl, właśnie jest taki tudny jak napisała Kinga M. ale ja tak nie uważam!!! Najpiekniejsze jest to ,ze moga na niego pójść zarówno dzieci jak i dorosli, ponieważ milusińscy zrozumieja sztukę dosłownie (będa zachwycone), a dorośli… no włąśnie dorośli, dorośli mam nadzieję zastanowią się nad głębokim sensem tego spektaklu, i zrozumieją go metaforycznie. Ja „Momo” oceniam na 10, w skali od 0 do 10;]