Pocztówka z Moskwy.
Pocztówka z Moskwy.
Jak każda pocztówka i ta ma dwie strony.
Na pierwszej stronie – miasto. Oczywisty Kreml i Plac Czerwony, na którym dominuje mediolański w formie i przepychu Główny Powszechny Dom Towarowy, niegdyś Państwowy Powszechny Dom Towarowy w skrócie, zawsze, GUM [Gławnyj / Gosudarstwiennyj Uniwiersalnyj Magazin]. A dalej nabrzeża rzeki i reprezentacyjne socrealistyczne szerokie prospekty, mocarstwowa, komunistyczno-imperialna architektura Nowego Arbatu, kiedyś Prospektu Kalinina. Obok siebie Breżniew i Dostojewski, i Bułhakow i Patriarsze Pruda. Setki tablic na budynkach przypominające kosmonautów, generałów, bohaterów Związku Radzieckiego, i akademików, pisarzy i kompozytorów. Wszystkie zapisane cyrylicą, więc wymagają dłuższego skupienia na składaniu liter albo na zawsze pozostają tajemnicze – nieodczytane. Jak setki tysięcy ludzi na długich ruchomych schodach metra i na stacjach. Na czystych i zadbanych stacjach, bez żadnego grafiti i napisu HWDP, które swym nienaruszonym wyglądem przypominają znaczenie słowa porządek.
Trzy godziny różnicy i hotelowe śniadanie w wieczornej aurze. A za oknem pierwszy śnieg. I pierwsze tej zimy nowe futra oligarchów.
Na drugiej stronie pocztówki wypisane życzenia: gorące życzenia od polskiego teatru. Życzenia wysłane z sali teatralnej Centrum Meyerholda na 6. pietrze budynku, który należy do Gazpromu, przez Teatr Dramatyczny w Wałbrzychu i zespół spektaklu „Niech żyje wojna!!!“ Pawła Demirskiego w reżyserii Moniki Strzępki.
Rosjanie przyjęli nasze przedstawienie spokojnie widząc w nim próbę rozmontowania polskich mitów historycznych. Ale czy zobaczyli, że rozmontowujemy również ich mity bohaterskiej Wojny Ojczyźnianej? Niektórzy widzowie na pewno zauważyli i dali temu wyraz dość wyraźnie, ale za kulisami, mowiąc że taki gest nie jest możliwy w Rosji ani dziś ani przez następnych kilka lat. Bo nikt nie pozwoli, żeby artyści zajmowali się przekraczaniem form i przekraczaniem poglądów jakichkolwiek, a historycznych wykładni szczególnie. Bo przecież aktorzy nie są saperami. Szczególnie w Rosji. Bo nawet w teatrze, któremu patronuje reformator Wachtangow aktorzy czekają na brawa za swoje wyjścia i zejścia, na kwiaty od widzów i na owacje na stojąco jako wyraz zachwytu nad ładnie skomponowanymi scenami spektakli o uniwersalnych prawdach, o miłości, o dobru i o pięknie.
A wszelkie awanagardy działają na poziomie potrójnego offu jako wentyle bezpieczeństwa – czyli zgodnie z zasadą: dopuszczamy i kontrolujemy.
Gdyby była trzecie strona tej pocztówki osobiście napisałbym na niej: Przyjaciele – Moskale, życzę wam nowego Stanisławskiego. Da zdrawstwujet Wajna!!!
seb majewski
zima 2011





















