Wspomnienie gorącego WEEKendU…
|
|
W minionym tygodniu na dobre pożegnaliśmy karnawał, który gościł w naszym Teatrze przez ostatni weekend. W ciągu tych dwóch dni odbyliśmy nie lada podróż. Naszym celem było Rio de Janeiro, gdzie na wszystkich podróżników/ uczestników czekała moc nocnych wrażeń. Sobotnie RIO rozpoczęło się łagodnie – spektakularnym pokazem capoeiry wałbrzyskiej grupy I.U.N.A. Młodzi wojownicy-tancerze zaprezentowali w iście mistrzowski sposób tę swoistą sztukę walki, wywodzącą się z tradycji afrykańskiej i brazylijskiej sztuki walki. Wraz z I.U.N.A. zatoczyliśmy prawdziwe kulturowe kręgi. Rytualne tańce plemion afrykańskich, połączone z elementami tanecznymi charakterystycznymi dla Indian południowoamerykańskich prezentowane były przy dźwiękach berimbau („święty łuk”) oraz atabaque (bęben), tradycyjnych instrumentów od stuleci wykorzystywanych w capoeirze.
Gorąca atmosfera sobotniego wieczoru przeniosła się do kawiarni „U Aktorów”, gdzie trwał prawdziwy karnawałowy dancing, prowadzony przez wodzireja kategorii I Wojciecha Macha. Tańce, hulanki i swawole najlepiej opiszą sobotni dancing. Tam gdzie zabawa, tam też i wróżby, dlatego też tego wieczoru nie mogło zabraknąć wróżki Heleny, chiromantki, przepowiadającej przyszłość.
Podczas tegorocznego karnawału niezbędny okazał się łyk oddechu. W niedzielne popołudnie wszyscy z niego skorzystali, jednocześnie nie rezygnując z dalszej zabawy podczas Miejskiego Przebiegu_for parents. Tym razem w czasie spaceru po Wałbrzychu odkrywaliśmy naiwność miasta, cofając się w lata dziecięcej idylli. Nie zabrakło prawdziwych piaskowych bab, które stawialiśmy w podwórkowych piaskownicach oraz komponowania pierwszych wiosennych „widoczków pod szybką”.
Kontynuacją karnawału była videoprojekcja archiwalnego spektaklu „Czyż nie dobija się koni?” w reżyserii Mai Kleczewskiej zwieńczona burzliwą dyskusją o „Potrzebie tańca w tatrze”.























