Porozmawiajmy o Teatrze
Szanowni Widzowie,
Przyjaciele i Adwersarze Teatru Dramatycznego w Wałbrzychu,
w lutym 2008 w dwóch lokalnych pismach („Niedziela” edycja świdnicka 5/2008 oraz „Tygodnik Wałbrzyski” nr 7 /18.02.2008) ukazał się artykuł Pana radnego Tomasza Pluty „Quo vadis Teatrze?”. Nie zgadzamy się z wypowiedzą Autora. Stanowisko Teatru wobec zarzutów ukazało się drukiem w „Tygodniku Wałbrzyskim” 3 marca 2008 ("Teatr oPLUTY"). Wymiana opinii między Teatrem a Panem Radnym wywołała szerszą dyskusję na temat poruszonych w obu wypowiedziach kwestii. Artykuły, które się ukazały zamieszczamy poniżej i proponujemy Państwu zapoznanie się z nimi. Państwa opinie i komentarze będą dla nas bardzo cenne, toteż zachęcamy do dyskusji na naszym forum.
Przeczytaj inne artykuły na ten temat:
"Boże, grzeszne ciało" – GAZETA WYBORCZA, 28 lutego 2008
"Teatralna krucjata radnego PIS" – GAZETA WYBORCZA – WROCŁAW, 28 lutego 2008
"Teatr, że pozazdrościć" – NOWE WIADOMOŚCI WAŁBRZYSKIE, 4 marca 2008
"Teatr na cenzurowanym" – TYGODNIK WAŁBRZYSKI, 10 marca 2008
"Rozmawiać, nie walczyć z widzem" – NOWE WIADOMOŚCI WAŁBRZYSKIE, 3 czerwca 2008





















To jest baaardzo ciekawe. Teatr finansowany z podatków powinien grać bulwarówki i komedyjki – to ludzie lubią. Dlaczego? Bo rozumieją! Zresztą cóż tam rozumieć…
Ale to właśnie taki argument przytaczają ci którzy chcą wyrazić swoje zdanie o teatrze. Tylko że jakoś tak dziwnie się składa że ci którzy chodzą do teatru nie narzekają a ci którzy narzekają i tak nigdy by tam nie poszli lub trafili tam w ramach akcji z wycieczką, a widz nieprzygotowany… posłucha krtyków czy może raczej krytykantów. A może warto pójść na przedstawienie po raz 4, 5, 10 dopóki nie dotrze do widza to, że małoktóry spektakl jest „o niczym” i wartości które chciałby oglądać są tam gdzie być mają :)
A co do klasyki, to że tekst jest klasyczny nie znaczy że inscenizacja będzie „klasyczna” przykład? Makbet Kleczewskiej w Opolu i kilka innych przedstawień w kraju.
A i młodzież na widowni… no skandal! Młodzież która w teatrze niejedno widziała choćby z racji zainteresowania tą sztuką (w końcu postanowili się w teatr zaangazować praktycznie) na pewno zostanie mocno skrzywdzona tym, co zobaczy na scenie. Przecież ani w tv, ani w gazetach ani nigdzie indziej się z tym nie spotka!
Jeżeli się myśli…
Nie jest trudno zauważyć, że pewne środowiska najlepiej przeszłyby obok wszelkich problemów. Nie mówiąc o nich głośno, nie nazywając ich po imieniu.
Znaczyłoby to, że ich nie ma?
Dawałoby słodkie poczucie, że wolni jesteśmy od wszelkiego zła, chorób, przywar, od trudnych sytuacji?
Jest odwrotnie.
Musimy o wszytskim mówić, mówić, stale mówić. Napiętnować pewne zachowania – także przez sztukę.
Z ogromną trudnością patrzy się na włsne błędy ukazane w poszczególnych utworach, jednak skoro się je widzi, coś jest na rzeczy…
Pewnym środowiskom zrobiło się „nie po drodze” ze sztuką, gdyż obnaża ona w śmiały i niezakłamany sposób wady dotyczące przedstawicieli owych środowisk. Nie znajduję w niej jednak obrazy uczuć religijnych… żadnych uczuć…
Tak wygląda prawda!
A, że jest brutalna – to inny aspekt.
Jako widz, nie zgadzam się z krytyką wałbrzyskiego Teatru Dramatycznego.
Nie zgadzam się też na odstawianie do kąta tematów, które mogą być niektórym „niewygodne”.
Cieszę się i jestem dumna jako wałbrzyszanka, że „nasz” Teatr wyrobił sobie dobrą markę w kraju, że nie lęka się wyzwań i potrafi sprostać dzisiejszym wymaganiom widza.
Dodam,że oczywiście z ogromną radością zwrócę oko ku fantazji, bajce, poezji i komedii. Myślę, że i na to przyjdzie czas…
Jednak dziś, odzwiedciedlanie na deskach teatru otaczającej nas rzeczywistości, okraszone wyborna muzyką, ubrane w dobre słowo – nawet ostre – jest słuszne. Może nawet pomaga w rozładowaniu pewnych napięć, kiedy widzimy je np. okiem prześmiewcy…
Jeśli się myśli… przypomnę.
Dziękuję „Teatrowi” za cenny – choć niełatwy repertuar, za to, że nie muszę się wstydzić, iż co wałbrzyskie – to zaściankowe!
Życzę dalszych sukcesów i wiary w myślącego widza:)
Pozdrawiam!
P.S.
Nie zgadzam się z krytyką – wobec – wałbrzyskiego Teatru Dramatycznego – oczywiście:)
Przepraszam.
Wg mnie to jest zwyczajny skandal, że jedna osoba mówi o odczuciach WSZYSTKICH! Dla mnie jest to niezrozumiale. Ktoś najwyraźniej idzie na łatwiznę i pisze tylko o tym, co zobaczył, zapominając, że teatr ma przesłanie. To nie jest kino, gdzie nie trzeba myśleć, ale rozrywka dla ludzi, którzy potrafią zobaczyć coś więcej niż tylko ,,sceny erotyczne”! Dziwne też, że Autor zapomina o spektaklach, które budują naszą wiarę jak ,,Oskar i pani róża”. Nie mam też pojęcia skąd Autorowi wiadomo o rzekomej ,,młodzieży na scenie”. Pomija on fakt, że teatr jest zwykle parodią tego, co prawdziwe, jeżeli go zaskarża to jest to oznaka determinacji wobec rzeczy, których zmienić nie może. Zgadzam się z reakcją teatru, ponieważ osobiste odczucia Autor powinien zachować dla siebie. my również mamy głos i możemy mówić za siebie. Mnie jako widzowi bardzo podobał sie ,,Balkon” i nie obraził mojej wiary, przeciwnie – myślę, że w ciekawy sposób pokazał ludzi, którzy próbują być kimś innym. Mam nadzieję, że następnym razem Autor zasięgnie tez opinii innych, bo z tego, co wiem wiele osób jest pod wrażeniem tak wspaniałego widowiska:)
Po pierwsze teatr jest dla ludzi, ktorzy potrafią go zrozumieć. Zdecydowanie nie zgadzam sie z tym, co przeczytałem w artykule „Quo vadis Teatrze?”, myślę ze jest to nieobiektywne spojrzenie na ,,Balkon” oraz ,, Ja jestem zmartwychwstawaniem”. to są sytuacje, ktore zdarzaja sie w prawdziwym zyciu i to tymi prawdziwymi trzeba walczyc a nie z teatrem!!! Po drugie – na szczęście jest to zdanie tylko Autora artykułu, bo wszystkim znajomym spektakle się podobały, mi osobiście również. Po trzecie tekst o tym,że młodzież, która ponoć została wpuszczona, chociaż nie ma na to dowodów, nie spotka sie z brutalnością w tv czy w gazetach jest kompletnie nieprawdziwy.
Qvo vadis teatrze pyta z troską Pan Pluta. Cytuje mistrza Holoubka i w oparciu o jego wypowiedź dokonuje dogłębnej analizu stanu wałbrzyskiego dramatu. Utyskuje, że widz jest podglądaczem, a realizatorzy skupiają się na obserwacji ludzkich odruchów. Wszysto zgrabnie i inteligentnie, tyle tylko, że jako całość jest to zwyczajna manipulacja. Dlaczego?
1. Holoubek odnosił się do pewnych właściwości współczesnego teatru blższych eksperymentowi, a nie do konkretnego teatru i na pewno nie do naszej wałbrzyskie sceny.
2. Odruchy dzielą się [pamiętam z lekcji biologii] na bezwarunkowe i warunkowe. Te pierwsze stanowią integralną część naszego człowieczeństwa i jako człowiek wierzący muszę je traktować jako dar od Boga. Te drugie są nabyte [ patrz pies Pawłowa ] w wyniku wychowania, doświadczeń, wpływu środowiska, lecz nie wskutek działalności teatru jakiegokolwiek z wałbrzyskim włącznie.
3. Ocena działalności Szaniawskiego przeprowadzona jest na podstawie dwóch tytułów „Balkonu” i „Ja jestem zmartwychwstaniem”, nie przeczę może kontrowersyjnych, ale czy godzących w chrześcijaństwo, katolicyzm, uczucia religijne? Śmiem wątpić. Bo dla mnie „Balkon” to wyraźnia przestroga przed rozpasanymi fantazjami, przed hedonizmem, coraz wyraźniej obecnym w naszej wspólczesnej wizji szczęścia [chociażby uroczystość pierwszej komunii oprawiona przepychem wesela]. Natomiast „Ja jestem zmartwychwstaniem” , a właściwie postać księdza alkoholika, zrzucającego sutannę jest dla mnie współczesnym wzorem bohatera tragicznego, który dokonując jakiegokolwiek wyboru ponosi klęskę, uczy mnie rozumieć słowa Chrystusa „niech pierwszy uderzy ten, kto jest bez winy”. Ważne jest w tym dramacie jeszcze to, że ksiądz zrzuca sutannę, ale nie porzuca Boga. Zarliwie szuka u niego modlitwą pomocy, zrozumienia i wybaczenia, czy to jego wina, że jest człowiekiem zwyczajnie ułomnym? A może to wina wałbrzysckiej sceny? Nie to poprostu uniwersalny opis, przykład cierpienia, które każdy w swym życiu doznaje, a Chrystus uczył, by rozumieć cierpienie i nad nim się pochylać. Panu Plucie leżą na wątrobie dwa dramaty, jest gotów grzmieć, poruszać niebo i ziemię, by ukarać sprawców. A Chrystus zapytany przez człowieka o to ile razy ma wybaczać bratu,bo wybaczył mu już kilka razy jego winy, odpowiedział: choćby i siedemdziesiąt siedem.
4. Pan Pluta pomija głuchym milczeniem fakt, że Szaniawski od kilku sezonów zachęca wałbrzyszan do dyskusji o naszej moralności, kondycji, o dewaluacji wartości i tego skutkach. Można się z diagnozą zgadzać lub nie, ale nie upatrywać przyczyny tego stanu rzeczy w teatrze wjakimkolwiek z wałbrzyskim włącznie, bo, jak uczyli mnie w szkole, teatr to sztuka mimetyczna ianczej mówiąc życionaśladowcz, podkreślam życionaśladowcza, a nie kreująca, inspirująca zmniany zachodzące wokół nas.
Reasumując: skąd taki tekst? Otóż są na świecie ludzie, którzy w imię własnych korzyści, niekoniecznie finansowych, ruszają do ataku. Chcą mieć swoje pięć minut. I mają, ale tylko pięć minut, nic więcej. Ja do końca życia będę miał w pamięci wiele spektakli Szaniawskiego, o panu Plucie pewnie już za parę dni zapomnę. Ale teraz powiem wyraźnie, płacę podatki, jestem wierzący i nie dałem panu Plucie żadnego prawa, by mówił w moim imieniu. Podkreślam jestem wierzący, ale grzechu nie widzę po stronie Teatru w szerokim rozumieniu, grzech widzę po stronie tych, którzy uciekają od trudnych problemów, chowają głowę w piasek zamiast się z nimi zmierzyć. Dzisiaj wołają dramatycznie dokąd zmierzasz teatrze, jutro będą dyktować wiersze poetom, a malarzom mówić, które kolory są dozwolone. Na to panie Pluta nie ma pan mojej zgody, chociaż zgadzam się, aby miał pan prawo mówić to, co powiedział o Szaniawskim, bo to wynika z demokracji. Jej zagrożeniem jest próba kneblowania ust twórcowm, artystom i zwykłym ludziom, a z taką próbą kojarzę pana tekst o naszym wspólnym teatrze. I nie ukrywam napawa mnie to najzwyklejszą obawą, że w naszym kraju są tacy, którzy tęsknią do czasów słusznie minionych, do cenzury zamykającej usta. Mam nadzieję, że jest ich już niewielu. Krzychu
Nasz teatr sprawia ze wałbrzych ma jeszcze coś w sobie, jeśli pan Pluta jako człowiek, dla ktorego dobro tego miasta powinno być ważne nie potrafi tego zrozumieć to już nie problem teatru. Gratuluje spektakli, były wyjątkowe, ale najwyraźniej nie wszyscy umieją to docenić. poza tym scena jest najlepszym miejscem do pokazania kazdego tematu, a jeśli nasz tatr zaistniał dzięki rewelacyjnym przedstawieniom, to Autor powinien być z tego dumny! ,,przychylne opinie krytyków” podkreślają, że to, co możemy zobaczyć jest wybitne, a nie budzące oburzenie!! ale w jednym muszę sie zgodzić- do Wałbrzycha naprawdę ,,chętnie zaglądają najlepsi scenarzyści i reżyserzy”, czego dowodem jest jego popularność. brawo!
Pan Pluta ma niewiele do powiedzenia o sztuce w ogóle, mysle , I za to go nie winię , nie kazdy rozumie sztuke , nie kazdy intelektualnie i emocjonalnie do sztuki wysokiej dorósł .
Ale po pierwsze poco do tego teatru chodzi jesli taki beznadziejny.
A przede wszytkim jako radny i człowiek o jako takiej wiedxy o rzeczywistosci, nie wie ile nagroód w ostanich latach zdobył teatr , ile przywiózł zdobyczy z europeskich festiwali i przegladów treatralnych ?????
Teatr, strefa ekonomiczna i zamek ksiąz to jedyne jaśniejace punkty na mapie wałbrzycha. Jedyne instytucje i przedsiewzięcia , którymi możemy sie chwalic. I tylko dzieki nim Wałbrzych moze liczyc na promocje w kraju i zagranica . I tylko to zobowiazuje Pan Plutę jako radnego do szacunku wobec teatru i nim zarzadzajacych.
Z zainteresowaniem przeczytałam polemikę Państwa z krytycznym tekstem p.Pluty. Zazdroszczę wałbrzynianom teatru. O dokonaniach tej sceny od czasu objęcia dyrekcji przez P. Kruszczyńskiego czytam nie tylko w fachowych periodykach. Jestem entuzjastką tego typu teatru, żal tylko, że mieszkam tak daleko. W Łodzi za sprawą lokalnych władz zniszczono Teatr Nowy, który za dyrekcji K.Dejmka a póżniej M.Grabowskiego miał swoją rangę. Mimo faktu, że w Łodzi działa kilka scen ich dyrektorzy nie chcą lub nie potrafią ściągnąć takich reżyserów M.Kleczewska, J.Klata N.Korczakowska M. Fiedor, P.Passini. Jeszcze raz gratuluję Państwu dokonań i świadomych, zaangażowanych widzów,których komentarze z uwagą przeczytałam
Nie wiem, jak możnaby było dokonać takich rzeczy.
Myślę, że byłoby to nieodpowiedzialne.
Głos jednostki nie jest przecież głosem ogółu!
Nie Pdoba mi się pomysł Pana Pluta ! Mam 14 lat i uważam , że kultura Wałbrzycha powinna się rozwijać a nie zawężać .
Hm… Może nie za wiele mogę powiedzieć o teatrze,ale moim zdaniem powinien on nadal funkcjonować. Ten teatr sprawia,że miasto Wałbrzych ma w sobie coś szczególnego,coś z czego możemy być dumni. Sztuki w nim wystawiane są naprawdę długo przygotowane i osoby,które w nich grają starają się włożyć w nie całe swoje serce. To widać,że jest bardzo dużo zainteresowanie teatrem. Nie widzę powodu dla którego,teatr miał być zamknięty…
Niektórzy jak widać niestety nie potrafią zrozumieć teatru… tylko dlaczego inni muszą przez to cierpieć?
Jeśli panu Plucie coś się nie podoba to ok, ma prawo tylko po co od razu robi taką aferę? Nie musi przychodzić do teatru skoro sztuki mu nie odpowiadają. może czasem lepiej pomyśleć zanim zacznie się coś pisać?…
Jeszcze pięć lat temu było realne zagrożenie, że Teatr Dramatyczny w Wałbrzychu przestanie istnieć! Obecnie Nasz Teatr – Mój Teatr, z którym się całkowicie utożsamiam, stał się placówką, z której wałbrzyszanie mogą być dumni! Piękno szeroko rozumianej sztuki polega na jej wolności. Sztuka nie ma granic i przez to jest fascynująca oraz nieodgadniona! Kto jak nie teatr ma prawo do pokazywania problemów, do głębokiej refleksji, która zachęca do społecznej dyskusji?! Na deskach teatru odgrywana jest swoista psychodrama, odsłaniająca problemy społeczne współczesnego człowieka i świata. Teatr ma moralne prawo do własnej interpretacji, a widz do jej oceny.
Skrytykowane przedstawienia teatralne na łamach prasy przez Pana Tomasza Plutę poruszały współczesną problematykę, nie zawsze wygodną i cenioną w środowiskach katolickich. Oczywiście Pan Radny ma prawo do swojej, osobistej oceny danego spektaklu, jednak nie ma prawa do „układania” repertuaru dostosowanego do upodobań światopoglądowych. Jest mi bardzo przykro, że osoba, która jest członkiem Komisji Edukacji i Kultury Rady Miejskiej Wałbrzycha atakuje własny Teatr, który odgrywa tak ważną rolę społeczną. Tego typu publikacje prasowe przyczyniają się do pokazywania Wałbrzycha, jako miasta zaściankowego i małostkowego.
Wałbrzyski Teatr, to Teatr innowacyjny, stawiający na młodych i zdolnych ludzi. Odważnie przebijający się w Polsce i Europie. Jest dobrą marką Wałbrzycha.
Bardzo za to dziękuję i życzę Wszystkim Pracownikom Teatru wytrwałości w działaniu
W Tygodniku Powszechnym napisano:
(…)Ostatnie spektakle Wojcieszka odwołują się wyłącznie do uczuciowości, a swoje nadzieje opierają na gotowości identyfikacji widza – jeśli nie z bohaterem, to z jego światem, przypominającym świat, w który zanurzymy się po wyjściu z teatru.
Pełnią rolę terapeutyczną, być może sprawiają nawet, że widzowie stają się na moment lepsi, gotowi uwierzyć, że miejscowi bandyci to ludzie z wielkim sercem. Spektakle dają im poczucie uczestniczenia w czymś żywym, bo dotyczącym ich bezpośrednio, prawdopodobnie także radość, że ich miasto stało się w spektaklu areną ważnych, uniwersalnych roztrząsań.
Terapeutyczna rola spektakli Wojcieszka polega jednak głównie na tym, że skomplikowane tematy sprowadzają do poziomu, któremu widz bez problemu – a zatem z satysfakcją – może sprostać.
„Miłość ci wszystko wybaczy”
Marcin Kościelniak, Bartosz Staszczyszyn
Tygodnik Powszechny online/21.05.07
(dla przypomnienia panu Plucie: katolickie pismo społeczno-kulturalne)
Widz bez problemu, a zatem z satysfakcją-może sprostać…
Recenzenci Tygodnika Powszechnego wykazali się zbytnim optymizmem, bacząc na przypadek pana Pluty.
Nie sprostał. Nie pojął.
Litościwie pominę te fragmenty recenzji z „Tygodnika…”, które podkreślają, że nawet widz mało wyrobiony rozumie jasno przesłania Wojcieszki ;)
widzę że pan Pluta robi z igły widły. proponowałabym mu pojście do teatru i zrozumienie sztuki, a nie robic wielka afera przez to, że się teatru nie rozumie. NIe obrazajac oczywsicie nikogo widze ze pan Pluta wzbil sie na wyzyny inteligencji ;] teatr ma za zadanie uczyc oraz przedstawiac zycie – co tez Wałbrzyski Teatr Dramatyczny czyni. a za to że życie jest brutalne itp nie mozna winic teatru, ktory chce pokazac to jak jest ;] moim zdaniem jest pan Pluta tez troche przewrazliwiony jesli chodzi o tresc dot. ‘obrazania Kosciola’ czyzby moherowy berecik troszkę byl za ciasny?…
no coz, przykre to jest ze niby wyksztalcony czlowiek pokazal przejawy swojego niklego IQ….
Mnie wałbrzyski teatr przyciągnął swoją kontrowersją, wcześniej nie chodziłem chętnie na znane sztuki pt. ‘Romeo i Julia’ itp. gdyż w ogóle nie docierały do mnie. Dawno nie odwiedzałem naszego teatru ale doskonale pamiętam mój zachwyt ‘lotem nad kukułczym gniazdem’ czy ‘piaskownica’, być może Pan Pluta chciał rzeczywiście skrytykować sztukę współczesną, ponieważ jest dla niego niezrozumiała lub nie chce jej zrozumieć. Z mojego punktu widzenia teatr robi nadal duże postępy i odgrywa ważną rolę w życiu kulturalnym Wałbrzycha.
Wypowiedź Pana radnego jest dla mnie odbieciem zjawiska obserwowanego od dawna. Liczni zgorszeni widzowie, trzaskający drzwiami ‘bo tak ta baba na scenie przeklinała’ zdają się nie zauważać isiotnej zmiany nie tylko w ludzkim zachowaniu,ale przede wszystkim w mentalności. Teatr nie może być już sentymentalną poezją. Nie może być też banałem i nadmuchanym patetyzmem, jeśli rzeczywistość prezentuje coś zgoła innego. Teatr musi być odpowiedzią na to, co prezentuje i czym jest rzeczywitość. Jeżeli jest ona wulgarna i naturalistyczna, to czy teatr sytuujący się na przeciwległym biegunie nie byłby zakłamany? Ludzie obcujący na co dzień ze zjawiskami typowymi dla naszych czasów, takimi jak zakłamanie i wulagność, zbulwersowani obecnością tych zjawisk w teatrze, to moim zdaniem, hipokryci.
Teatr przestał być świętościa. Teatr stał się życiem.
Prawdziwie ambitna sztuka to ta, która staje się głosem człowieka wobec wyzwań współczesnego świata. To również taka sztuka, która nie tyle daje odpowiedzi, ale która pyta, wskazuje, otwiera nowe możliwości, umożliwia szerszy ogląd.
Drogą takiej właśnie sztuki kroczy właśnie wałbrzyski teatr.
Co zaś się tyczy obrazy uczuć religijnych, to „Balkon” obraża je o tyle, o ile postać generała obraża uczucia patriotyczne, czy godzi w obraz polskiego żołnierza, czyli wcale. Idzie tu bowiem o maskę, pozór, symbol, nie zaś o piętnowanie tego czy owego. Być może rozczaruje Pana Pulutę, ale będę się upierać, że sztuki z wałbrzyskiego afisza mają „nieco” ambitniejsze zadania niż obrażać kogokolwiek.
Aktorom, Dyrekcji, Wszystkim Pracownikom i Przyjaciołom wałbrzyskiego teatru dziękuję za dotychczasowe działania i życzę dalszych sukcesów.
popieram zdanie aldony- jezeli ktos kto sie nie zna nie umie doenic sztuki to niech nie przychodzi, tym bardziej ze skomentowala tekst osoba z lodzi. wg mnie pan pluta mysli ze zrobi tu zamieszanie, a robi tylko dobra reklamę
- ‘Quo vadis, teatrze?’
- Do ludzi idę!
Usiadł pan Pluta na wyściełanym drogim aksamitem stołku. Czując, że jest to najwygodniejszy obiekt, na którym zdarzyło mu się umiejscowić dolne sektory swego organizmu, żal mu się zrobiło, że nie będzie on należał mu się wiecznie.
- Co począć? – zamyślił się. – Co począć, aby ten oto stołek, nadany mi wraz ze stanowiskiem w Radzie Miasta Wałbrzycha jak najdłużej zachować… Albo chociaż dać znać, że to moje pośladki odciśnięte są na jego powierzchni. Co począć? Co począć?
I wtedy go olśniło. Pozory trzeba zachować. Tak, pozory. Niech widzą, że działam, niech widzą, że dobry ze mnie człowiek – religijny, kulturalny, dbający o dobro społeczne.
- Ja napiszę do gazety! – zakrzyknął dziarsko. – Ja napiszę o naszym teatrze, bo przecież ten to teatr bardzo popularny w Polsce jest. Ale co? Mam pisać dobrze? – zwątpił. – Wszyscy piszą dobrze o naszym teatrze, kogo to zainteresuje? Ja napiszę źle! Napiszę źle o teatrze! Tak! Źle napiszę, oooo tak!
I usiadł przy mahoniowym biurku, dzierżąc w dłoni pozłacane pióro, kupione za budżet z wałbrzyskiej obwodnicy… I ponownie zwątpił:
- A kiedy ja byłem w teatrze? A zresztą, kogo to obchodzi…
A ja, na koniec tylko dodam – panie Pluta, niech pana i pana Holoubka (z całym szacunkiem dla tego drugiego) drzwi ścisną.
Dziękuję, dobranoc…
Być może pan Pluta po prostu nie rozumie tych przedstawień.
Jakim prawem powołuje się jeszcze na Jana Pawła ? Żeby zdobyć więcej głosów od fanatyków kościoła ?
Być może jego zdaniem aktorzy mają być poprzebierani w średniowieczne suknie ? Moim zdaniem wszystko się rozwija ,teatr również. I dzięki temu wciąż gromadzi nowych widzów.
Mogę śmiało powiedzieć, że moje myślenie o teatrze ukształtowało się na podstawie wałbrzyskich przedstawień i ludzi, których tu spotkałam. Kiedy przeczytałam tekst pana Pluty, przypomniał mi się absurd dotyczący opolskiego ‘Makbeta’. Spektakl ten mówi – moim zdaniem – o tym, że jeśli widzimy krew, seks, broń, coś brutalnego czy erotycznego w teatrze, to jesteśmy oburzeni, mimo że kiedy to samo oglądają w telewizji dzieci, na nikim to nie robi wrażenia. Żeby nie było wątpliwości, na dzieło Kleczewskiej można wchodzić mając ukończone osiemnaście lat.
Dziwi mnie zarzut o szokowanie. Dla kogo dziś nagość, problemy społeczne, bieda, gwałt, i.in. są szokujące? Gdyby używać tych elementów bezsensownie, można – oczywiście – się oburzyć, być zniesmaczonym. Tyle, że w naszym teatrze nie ma spektakli nieprzemyślanych (nie są to na pewno te dwa, o które oskarża wałbrzyski teatr p.Pluta), które o niczym nie mówią, z których nie można się niczego nauczyć, które nie poruszają, nie zmuszają do myślenia.
Jeśli chodzi o obrażanie, mogę poczuć się urażona tym, że z tekstu p.Pluty wynika, że Polak = katolik („Dlaczego obraża się w niej uczucia religijne tahttp://teatr.walbrzych.pl/2008/02/porozmawiajmy-o-teatrze/
Teatr Dramatyczny im. Jerzego Szaniawskiego w Wałbrzychu » » Porozmawiajmy o Teatrzek ważne dla Polaków? Przykłady: ośmieszanie Sakramentu Pojednania, Kapłaństwa, Świętej Tereski, Matki Bożej, a nawet Eucharystii!”).
Jeśli chodzi o młodzież. Jestem pewna, że zaciągając gimnazjalistów i licealistów na ‘klasykę’ wykonaną w sztampowy sposób, robi się im tylko krzywdę. Dlaczego? To proste, oni nigdy nie wrócą do teatru, co więcej – nie będą wiedzieli, że teatr może być inny, że to nie tylko lektury, do których wystarczająco zniechęcają nas w szkole. Problemy, jakie poruszane były do tej pory w naszym mieście, dotyczyły nas mniej lub bardziej. Powodowały burzliwe dyskusje, zmuszały do myślenia. Rozumiem, że spory dotyczące tego, czego powinien dotyczyć teatr i w jaki sposób się tym zajmować, toczą się od wieków, jednak wydaje mi się, że w tej sytuacji sprawa jest jasna. Po stronie klasyki, niestety, stoi bariera komunikacyjna, którą ciężko przełamać, nie uwspółcześniając języka. No i uniwersalizm to to, o czym się teraz ciągle mówi. Bo kto chce słuchać o czymś, co go nie dotyczy? Co jest zupełnie obce?
Bawi mnie to, co mówą przestawiciele parakatolickich środowisk. Przypominają w tym naczelnego szatana Polski – pewnego duchownego dyrektora. Ci ludzie mają w sobie więcej nienawiści, zła, jadu, chamstwa i dewiacji społecznych niż wszystkie najbardziej skandalizujace spektakle w Polsce razem wzięte.
Słuchaj no, panie Pluta. Pan jako opiniotwórca w dziedzinie teatru nie jest ani wiarygodny, ani wartościowy – mało tego dla mnie nie jest pan wartościowy, jako opiniotwórca w żadnej dziedzinie, dlatego nie życzę sobie, by wypowiadał się pan w moim imieniu.
Jeżeli nie podoba się panu, że współczesny teatr pluje na parakatolicyzm, którego „niejako” jest pan przedstawicielem, to proponuję zamiast na teatr spojrzeć na społeczeństwo, którego nastroje teatr odzwierciedla, a które jest bacznym i bardzo krytycznym obserwatorem ludzi pana pokroju, może warto byłoby schować moherowy beret i stać się człowiekiem, normalnym człowiekiem, a nie zamaskowanym, a może raczej zamoherowanym hipokrytą! A pozatym jak mówi przysłowie – „uderz w stół…”, a Pluta cię opluje!
Hm, ciekawe… opinia pana P. jest doskonałą reklamą Teatru, tego co i że się w nim dzieje. A może żeście go podpuścili co?… Bo mi się aż wierzyć nie chce. Artykuł „opluwacza” wydaje się nijaki- mało odautorski (bardziej jak przeczytany przez doktoranta wykład nieobecnego profesora, co olał studentów), bo jeśli się o uczuciach mówi, to się je wyraża, a nie powtarza.
Ale… zebraliśmy sie tutaj wszyscy (niektórych spóźnionych serdecznie zapraszamy), by bronić czci i honoru naszego jedynego źródła rubasznej rozrywki i prymitywnej potrzeby, jaką jest bezkarne podglądanie innych. A tak! Z wypiekami na twarzy śledzimy tańczące na gorących krzesłach gwiazdy pod czujnym okiem Wielkiego Sami Wiecie Kogo. Rekordy popularności i tłumy widzów to żniwo faktów i historii rodem Z Jerry’ego Springera. Tak… tylko, że to obraz dla prymitywów.
Sztuka wysoka i jeszcze wyższa chełpi się klasyką i słowem. Uczesane w romantyczne fale głowy kiwają z aprobatą na gładkie rymy i osłuchane standardy. A taka fryzura, jak i potępieńcze zawodzenia z cmentarzysk dawnych obyczajów, już jest nie modna. Ile jeszcze wody musi upłynąć, nim dojdziemy do wniosku, że to społeczeństwo kreuje kulturę, a nie odwrotnie? Czy Teatr ma wpływ na to, czy ksiądz przegra datki w kasynie, czy Teatr może zakazać dzieciakom palić trawkę po lekcjach? Czy Teatr grzebie Nam w mózgach i układa klepki? Eh, ale w kółko Macieju możemy sie spierać jaka jest jego funkcja.
Boimy się prawdy, nie chcemy jej oglądać… a sami ją tworzymy. Czemu zakrywamy oczy przed rzeczywistością, szukając w sztuce mamiącej fikcji? Może już czas, żeby zacząć sie czegoś uczyć? Może zamiast klaskać na koniec przedstawienia, zacznijmy się pukać w głowy? Podobał się finał? Nie? No to zrób coś człowieku z życiem, żeby się nie powtarzał!
Nie sądziłam, że w moim dwudziestopierwszowiecznym życiu przytrafi mi się możliwość bycia świadkiem narodzin nowej- starej historii walki dobra ze złem. Chociaż… to przecież tylko moja wina, że udaję, iż ona nie trwa cały czas.
Pozdrawiam cały rogaty Teatr Dramatyczny;)
A ja gratuluję odpowiedzi Teatru na niewyszukaną krytykę pana Pluty. „Teatr oPluty” to świetny, napisany na najwyższym poziomie tekst, który doskonale zbija wszelkie argumenty pana P., który właśnie od instytucji tak bardzo mu przeszkadzającej może się nauczyć jak taki artykuł powinien wyglądać. Dobra robota.
Życzę Teatrowi, żeby utrzymywał stan wewnętrznej dyscypliny i pracując sumiennie osiągał wytyczone cele zgodne z własnym pojmowaniem moralności.
Udawanie, że odbyt nie istnieje rozsadzi każdą świętość ;-)
I oto sami jesteśmy jesteśmy argumentem ‘przeciw’ tezom pana Pluty. My CHCEMY właśnie takiego teatru!
Dyskusja na ten temat toczy się także na łamach naszej lokalnej gazety. W jednym z, nazwijmy to, „kontrartykułów” do powyższego. Znalazła się wypowiedź prezydenta Kruczkowskiego, który także stanął po stronie naszej Melpomeny.
Zaś sam twórca owego zamętu, zapytany o to, czemu chodzi do teatru, skoro jest tak oburzony poziomem wystawianych tam spektakli, odpowiedział: (tu przytaczam luźno, z pamięci) „Bo nie było gdzie pójść…”
Panie Pluta. Jest pan radnym, pragnę przypomnieć, więc niech pan coś zrobi w tym kierunku. Właśnie w pana kompetencji leży, aby Wałbrzyszanie po pracy/szkole ‘mieli gdzie pójść’.
A jak tak bardzo chce pan pogrzebać ostatnią alternatywę, gdzie pójdzie młodzież, gdy teatr upadnie (odpukać)? Zapewniam, że nie do kościoła. Spodziewałbym się, że zasilą rosnące szeregi alkoholików i ćpunów, ewentualnie młodocianych recydywistów demolujących nasz wałbrzyski ‘krajobraz’. Jeśli tak jawi się panu przyszłość naszego miasta, to gratuluję zdrowego podejścia…
Witam i na początku pozdrawiam wszystkich miłośników teatru. Boli mnie to że od jakiegoś czasu mówi sie o tym że nasz teatr jest zły, deprawuje młodzież etc. Teatr to moi Drodzy Państwo (tak Wy którzy mącicie a tak naprawdę nic o nim nie wiecie, ba nigdy nawet nie przekroczyliście jego progów) alternatywne zajęcie dla ludzi młodych i nie tylko, dla kultury naszego miasta (ostatnio zaczynam w nią wątpić) oraz dla wszystkich jego mieszkańców
Wy, którzy tak plujecie powiedzcie co jest lepszą alternatywą: przyjście do teatru na spektakl lub zapisanie się na warsztaty teatralne czy alternatywa gorsza tj. stanie po bramach picie nie wiadomo jakiego świństwa, burdy, akty wandalizmu. Mi wydaje się że to pierwsze. Teatr jest jednym z nielicznych miejsc gdzie młodzież z Wałbrzycha i okolic może zrobić coś twórczego, coś na miarę swoich ambicji, nauczyć się mnóstwa pozytywnych rzeczy. W naszym mieście nie ma zbyt wielu alternatyw, a teatr jak już wspomniałem to jedna z nielicznych. Tak więc Pan, Panie Pluta niech się zastanowi milion razy zanim napisze cokolwiek w swoim artykule, a Wy wszyscy plujący nam pod nogi przyjdźcie i zobaczcie a potem dopiero oceniajcie. Współczesny teatr to nie tylko lektury szkolne czy też klasyka, to również sztuki kontrowersyjne.
Tak sobie czytam te wypowiedzi, osób czasem znających się na rzeczy, czasem zupełnie nie mających pojęcia o czym piszą, czasem udających fachowców.
Niewątpliwie dla wałbrzyskiego dramatu wypowiedzi Pana Tomasza Pluty nie stanowiły ciosu, no może mały policzek, który w konsekwencji zrobił przy niewielkich obrażeniach ofiarę z Szaniawskiego.
A ofiary (poza ofiarami losu) zawsze zyskują większą sympatię niż agresorzy.
Nie oznacza to wcale, że tekst Pana Pluty jest agresywny. Jest merytoryczny (jak niewiele postwypowiedzi)
Co do Wałbrzyskiego dramatu… niezależnie od tego, czy obrażą, czy rani, to nie wykracza poza dość łatwą w tym wypadku drogę.
Szok zawsze pozostanie szokiem. I zawsze pozostawi ślad w psychice człowieka.
Zajmuję się sprzedażą widowisk teatralnych rozmaitych teatrów w całej Polsce. Prywatnych, państwowych, teatrów profilaktycznych, ofowych. To mój chleb powszedni.
Spektakli wałbrzyskiego dramatu nie będę sprzedawał, dlaczego?
Bo ja na tym biznesie zarabiam od 12 lat. Z tego żyję, jak i pozwalam zarabiać innym współpracownikom. A zatem nie mogę sobie pozwolić na ryzyko utraty klientów. A to ryzyko ponosiłbym zawsze, gdybym sprzedawał widowiska Szaniawskiego.
Rzecz jest prosta. Moim głównym klientem (choć zaznaczam nie jedynym) jest publiczność „oświatowa”, czyli uczniowie rozmaitych szkół. Połowę sprzedawanych przeze mnie spektakli stanowią lektury szkolne. Jednak druga połowa (z założenia) to spektakle kompletnie nie związane z kanonem lektur.
Miałem kiedyś w ofercie spektakl, w którym aktorzy często palili papierosy i pili alkohol.
Po kilku widowiskach oberwałem od rzeszy nauczycieli, którzy stwierdzili, że spektakl propaguje palenie i picie.
„Nic podobnego” mówiłem odpierając zarzuty.
Spektakl był dobry. Aktorzy z pierwszej półki a ja się tłumaczyłem.
Sprzedałem 46 przedstawień tego tytułu, ale zawsze po spektaklu, zmuszony byłem prowadzić pogadankę, tłumacząc młodym ludziom, dlaczego ten czy tamten pali, lub pije. Więc, skoro w takim błahym przypadku musiałem się i sztukę tłumaczyć, to co musiałbym robić , jak tłumaczyć wyciąganie szala z waginy i serie orgazmów na scenie…?
Obrońcy dramatu mówią o głębi spektakli tam prezentowanych. Owszem, nie da się ukryć, spektakle te maja głębię. Tylko dlaczego nikt z obrońców wałbrzyskiego dramatu nie przedstawił choćby części tej głębi? Nie opisał tego co rzeczywiście ważne jest w tym czy innym spektaklu z repertuaru wałbrzyskiego dramatu?
Jako człowiek znający Szaniawskiego i wiele innych teatrów w Polsce, który zna setki aktorów a wieloma wypił może wódki, powiem tak:
Dramat Wałbrzyski odniósł i jeszcze jakiś czas będzie odnosił sukcesy na bazie szoku jakim operuje. Jego zespół, rzeczywiście jest dobrym zespołem (czasami nawet dziwię się dlaczego ci ludzie tam jeszcze siedzą, skoro mogliby zarabiać trzy razy tyle grając w innych teatrach, nawet jako „wolni strzelcy”).
Jednak Szaniawski znajduje się w okolicach szczytu drabiny szoku. Niebawem osiągnie ostatni szczebel i wtedy pozostają tylko trzy drogi
1. Zmienić metodę zdobywania popularności (raczej tego nie wybiorą, bo obecna droga jest prosta i tania)
2. Pozostać na ostatnim szczeblu i zacząć nudzić obecnością w tym samym miejscu
3. Przekroczyć granice szoku ( widziałem spektakl w Niemczech, gdzie aktor żywcem ciął sobie dłonie żyletką), i zacząć lewitować ponad drabiną lub rąbnąć z hukiem na zbitą ziemię.
Co będzie dalej, zobaczymy.
Gratuluje dramatowi z Wałbrzycha nagród i podejścia marketingowego.
Współczuję Dramatowi jego niedalekiej przyszłości, gdy będzie musiał wybrać którąś z tych dróg…
A tak nawiasem mówiąc, myślę, że dyrektor Kruszczyński ma tego świadomość i dlatego poszukuje miejsc, gdzie mógłby swą wypróbowana drogę rozpocząć od początku. Wtedy znowu będzie bohaterem, uzdrowicielem, a w Wałbrzychu po jego odejściu znów zapadnie się pod dramatem ziemia. A skąd to wiem…?
Mówiłem już. 12 lat pracuję w tej branży.
Dawid Jacek
Ps.Zastanawiam się czy tekst ten zostanie opublikowany… na tej stronie. ;) ale to nie istotne… napisałem co uznałem za stosowne
Poznań-Leszno
Morze, Szanowny Dawidzie Jacku, morze wódki… W kontekście spektakli i publiczności „oświatowej” tak jakoś głupio wyszło.
A ja cieszę się, że wałbrzyski Teatr nie produkuje spektakli determinowanych obawą „utraty klienta”. Unika w ten sposób komercyjnej łatwizny. Zasada „klient nasz pan” w sztuce niezwykle rzadko prowokuje powstawanie dzieł, których tytuły warto wspominać.
Co do szoku zaś, to z żalem stwierdzam, że moja wrażliwość stępiona została przez telewizję, prasę i to, co zdrza mi się ogladać za oknem, na ulicy etc. do tego stopnia, że mimo wszystko „udawany” brud tego świata w wydaniu wałbrzyskiego teatru, powoduje jedynie smutek, że życie nie może pachnieć jedynie różami.
„Szczyt drabiny szoku” – też coś! Bo ktoś uprawia seks?! Bo ktoś pije?! Bo ktoś „brzydko” mówi?!
Dulszczyzna wiecznie żywa…
Ps. Rzecz jasna „MORZE” wódki … „WORLD” robi czasem psikusy ;).
Miło że list został opublikowany
Pozdrawiam
Dawid Jacek
Możliwe Pani Eriseno, że morze wódki Panią bulwersuje w kontekście publiczności oświatowej. Raczej jednak powinno to dziwić, skoro Pani nie dziwi „brud tego świata” i już się Pani do niego przyzwyczaiła, zaakceptowała go. Morza wódki nie wypiłem z owymi aktorami, którzy nawiasem mówiąc nie stronią od tego rodzaju „rozrywki”, na sali wypełnionej dziećmi.
Pisząc o tym, że wypiłem z aktorami owo MORZE WÓDKI miałem to samo na myśli co ktoś inny mówiąc o zjedzeniu beczki soli. Choć to prawda, że piłem owo „morze” nie tylko w przenośni. Ale skoro Pani się nie zorientowała…
Więc Dulszczyzna okazuje się nie być Pani taka obca jak stara się Pani to udowodnić.
Zaś co do komercyjnej łatwizny, właśnie o to chodzi, że to co w tej chwili znajduje się w repertuarze Szaniawskiego, jest właśnie komercją. Nie pozbawioną znamion sztuki, zawodowstwa, ale komercją. Jak Pani sądzi, jakie filmy sprzedają się na całym świecie w największej ilości egzemplarzy (video, dvd, vcd). Tak sporej, że przemysł filmowy zwany ….. jest najlepiej rozwijającym się przemysłem filmowym, a jego „aktorzy” zarabiają krocie ? (pytam ogródkami, by na forum nie bulwersować nikogo, a tym bardziej młodzieży, która tu, jak widać po wypowiedziach, często zagląda).
Zasadą „ klient, nasz pan” kieruje się właśnie Pani Marosz. Inaczej nie organizowała, by i przeze mnie oglądanych „czytanek”. O tym, że bacznie wsłuchuje się w to co mówią potencjalni widzowie teatru, mówi sama Pani Dyrektor i to publicznie.
I jeszcze jedno… jeżeli Pani wrażliwość, jak sama Pani mówi, została stępiona, to czy jest Pani wiarygodna w ocenianiu tworu, który za fundament ma właśnie wrażliwość?
I czy poza „smutkiem, że życie nie może pachnieć jedynie różami.” Wychodząc z Wałbrzyskiego Teatru odczuwa Pani coś jeszcze? Do czego skłonił Panią któryś ze spektakli?
Czy zmienił coś w Pani życiu, czy skłonił Panią do zmiany czegokolwiek w otaczającym Panią „ brudnym świecie?”.
Pytam z czystej ciekawości.
Na koniec powiem jeszcze jedno, zarówno Pani, jak i innym, którzy mają podobne do Pani spojrzenie na świat ( bo nie na teatr, którego tak w Wałbrzychu, jak Wrocławiu, Poznaniu, Warszawie, jestem przyjacielem).
Świat nie jest wcale taki brudny. Nie bardziej brudny niż 40 lat temu, gdy się rodziłem, nie bardziej brudny niż wtedy gdy rodzili się moi Dziadkowie, czy rodzili się Balzak, Goethe, czy Petrarca. Świat może pachnieć i pachnie różami. To prawda , nie zawsze, jak Pani słusznie zauważyła, ale jednak pachnie. Trzeba to tylko umieć zauważyć, wyczuć.
I niech mi Pani wierzy , fakt, że jakikolwiek teatr ma obrońców, do których w tym wypadku i Pani należy, nie jest dla mnie smutny. To dobra wiadomość dla mnie, który sam kocham teatr. Jednak jestem też człowiekiem, który obiektywnie patrzy na teatr od wielu lat i moja wcześniejsza wypowiedź jest jedynie obiektywnym spojrzeniem na to co ma miejsce w Teatrze w Wałbrzychu i to co zostało do tej pory napisane na tym forum.
Pozdrawiam
Dulszczyzna w istocie nie jest mi obca – pełno jej dokoła… Błedy ortograficzne mnie nie bulwersują, podobnie picie wódki – także na scenie. Nie mam te żroblemu z rozpoznawaniem przenośni. Pewnie dlatego niezbyt bulwesuje mnie teatralne „szokowanie”. Nie mdleję od jednego czy dwóch „ciężkich słów” w spektaklu. Zakładam wówczas, że chodzi o podkreslenie emocji doskonale znanym obiorcom znakiem. Mogę co najwyżej ocenić, czy środek taki użyty został niewłaściwie lub właściwie. O poziom mojej wrażliwości proszę się nie kłoptać. Jeśli nawet moje serce i dusza nie są złamane „rują i poróbstwem” w spektaklach wałbrzyskiego Teatru, to rozum pozwala mi jeszcze szukać powodów, dla których „takie rzeczy” pokazywane są na scenie… I mimo swej stępionej wrażliwości jestem w stanie zauważyć, że niekoniecznie pokazywane są w korzystnym świetle.
Teatr jest miejscem, w którym powinno się poruszać trudne i aktualne problemy i to nie powinno nikogo bulwersować. To, co widzimy na scenie jest w dużej mierze wynikiem, tego co dzieje się w rzeczywistości i udawanie, że jest inaczej jest zwykłym chowaniem głowy w piasek.
I jeszcze jedno. Nie zamierzam „obiektywnie” oceniać Teatru wałbrzyskiego, ani żadnego innego. Najwspanialszą cechą wypowiedzi artystycznej jest bowiem to, że podlega ocenom wyłącznie subiektywnym.
brak słów na te wszystkie bzcury które piszą o Teatrze!
a ten list z podpisami? porażka…
jest więcej miłośników Teatru niż jego przeciwników, na szczęście.
nie rozumiem tylko czemu ci którzy jeżdżą po Teatrze wypowiadają się jako całość, jako wszyscy mieszkańcy wałbrzycha, mi się to nie podoba bo ja za nic się z tym nie zgadzam i nie życzę sobie by ktoś wypowiadał sie w moim imieniu.
Cóż, Agnes, ‘My’ zawsze brzmi mocniej, niż ‘Ja’…
A zwracając się do pana Dawida Jacka – cieszę się, że pojawia się tutaj wypowiedź człowieka, który ma już liczne doświadczenie w pracy teatralnej i z pewnością pana wypowiedź jest znacznie bardziej wartościowa, od poprzednich, z wypowiedzią pana Pluty włącznie.
Nie jestem tylko pewien, czy jest pan wrogiem, czy przyjacielem Szaniawskiego, bo mi się jednak wydaje, że staje pan w opozycji.
Tknęło mnie pierwsze zdanie pańskiego komentarza. ’12 lat pracy w branży’ – owszem, dużo, gratuluję. Ale nie wydaje mi się by zaczynanie dyskusji takim zredukowaniem wartości przedmówców światłem swojego doświadczenia, było szczególnie grzeczne.
Takie ‘zastanawiam się czy tekst zostanie opublikowany’, bodzie trochę w osobę moderatora, starając się zadać kłam jego obiektywizmowi i uczciwości.
I co mam rozumieć przez ‘sprzedawanie widowisk teatralnych’? Może mój młody i ‘nie-znający się na temacie’ umysł po prostu nie jest w stanie tego ogarnąć.
A mnie nie wydaje się aby Pan Dawid chciał sie przechwalać swym dośwadczeniem i poniżać innych. Poprostu pisze o tym, że on sam wypowiada się biorąc pod uwage to czego już doświadczył w swej pracy.
Wiele jest tutaj wypowiedzi młodych ludzi. Ja mam 16 lat i może nie jestem fachowcem w dziedzinie teatru. Nawet napewno nie jestem, ale jednak pokusze się o parę słów od siebie.
Byłam na „Balkonie”. Udało mi się wejść ,bo wyglądam dość dorosło i jestem podobna do mojej siostry która ma 19 lat. poprosiłam ją aby pozyczyła mi dowód no i udało się. Nawet nie był potrzebny bo mnie nie sprawdzono.
Zobaczyłam to przedstawienie i nie podobało mi się. Nie podobały mi się właśnie te sceny, które , jak pisze pan Dawid są szokujące.
Może jestem za młoda, ale ten spektakl wydaje mi się przesadzony. Nie jestem zbyt religijna. Właściwie tylko w świeta bywam w kościele, ale to przedstawienie jest niesmaczne. Poprostu miałam mdłości patrząc na to wszystko.
I właściwie nie mogę powiedzieć, aby teatr ten w czymś mi pomógł. Wyszłam z niego zdołowana. Nie pozostawił we mnie ani trochę nadziei.
Wiem, że tak jest na świecie, że takie rzeczy mają miejsce. Wiem,że nawet ci, którzy powinni być całkiem czyści są często brudni, ale dlaczegoten spektakl nie pokazuje jakiegoś sposobu na to by to zmienić?
Nie mam szczerze mówiąc ochoty oglądać tego samego co na ulicy w teatrze. Nie mam nic przeciwko awangardzie ale to dla mnie za wiele. i nie sądzę bym za trzy lata odebrała ten teatr inaczej.
Pozdrawiam wszystkich z II L.O.
Witam ponownie!
Już tłumaczę.
Sprzedawanie widowisk teatralnych oznacza tyle co sprzedawanie widowisk teatralnych:;)
czyli:
spektakl teatralny jest produktem, który się sprzedaje.
Są detaliści, który czekają aż klient przyjdzie i kupi jeden produkt ( jeden bilet ), i są hurtownicy którzy wychodzą do klienta jako akwizytorzy, czyli sprzedają zamiast jednego 300 lub 600 biletów.
Na tym to polega.
Co do wrogości i opozycyjności ;)
Czasem obiektywizm jest opozycją, czasem wręcz przecinie. Wszystko zależne jest od tego na co patrzymy obiektywnie.
Jesli obiektywnie opiszemy coś co jest ok to inni widzą to jako ok. Jeśli obiektywny opis dotyczy czegoś co nie do końca jest ok to inni też tak to widzą.
To wszystko.
Po świetach będę w Wałbrychu organizował publiczność dla spektaklu teatru z Krakowa.
Realizacja w maju w sali w Szczawnie.
PO spektaklu zapraszam chętnych na rozmowę o teatrze… teatrze wogóle .
Pozdrawiam Pedagogów licealnych z Wałbrzycha ;)
Karolina, przyjmuję twoje wyznanie na temat sztuczki z dowodem osobistym, jako objaw skruchy. Źle moje dziecko postępujesz ;P Tylko żeby potem nie było, że młodzież znów przychodzi na te ‘złe’ sztuki, a nie powinna…
A teraz mały rachunek sumienia – ja nie jestem obiektywny.
Nie widziałem żadnego z tych ‘paskudnych, obleśnych i w ogóle fe’ spektakli, na których opiera się krytyka Szaniawskiego. Nie wiem więc, czy może faktycznie wszystko posunęło się odrobinę zbyt daleko.
Jedyna prawda jest taka, że moja wizja wałbrzyskiej Melpomeny kształtuje się na podstawie wcześniejszych, być może mniej kontrowersyjnych pokazów…
Ale czy należy o to mieć pretensje do teatru, czy może raczej do dramaturgów?
Wczoraj miałem przyjemność oglądać Państwa sztukę w ramach Warszawskich Spotkaniach Teatralnych. Gratuluję przede wszystkim kunsztu aktorskiego oraz dbałości o detale. Wałbrzych powinien być dumny z takiego Teatru. Na pewno jest to powód, aby przyjechać tutaj na weekend, rozkoszować się przedstawieniem i przy okazji pozwiedzać miasto.
Tym samym potwierdza się nie nowa już teza, że to co teraz najlepsze w teatrze dzieje się daleko od wielkich metropolii.
a co Wałbrzychowi pozostało ?
teatr i prawdziwa sztuka … chcą samych komedii … niech zgłoszą się do naszego słynnego johnego radyjka . on już napewno coś wymyśli :))
komedie są dobre , ale nie samymi komediami teatr żyje :))
więc zadajmy sobie pytanie … czy Pan Pluta rozumie sztukę?