Był sobie Polak, Polak, Polak,… czyli kto?

Wyróżnienie w kategorii „Młodzież szkolna”

Gustaw Grochowski

Godło: FILIP

 

Był sobie Polak, Polak, Polak,… czyli kto?

        Jak możemy zdiagnozować polskie społeczeństwo? Jaki jest jego obecny stan? Te pytania nasuwają się przy każdej okazji, gdy włączymy telewizor, otworzymy gazetę, gdy przejdziemy się ulicami naszych miast lub gdy…pójdziemy do teatru. Wszędzie możemy spotkać dresiarza, dziewczynę próbującą stać się gwiazdą, śmieszną „moherowa" staruszkę, polityka, który za wszelką cenę chce czyścić się z przeszłości… Przeszłość ta w tak niechlubny sposób staje się jego kula u nogi, czymś niewygodnym, co nie pozwala mu na normalne życie.

        Takim politykiem w spektaklu Moniki Strzępki pt. „Był sobie Polak, Polak, Polak i diabeł” jest szpakowaty generał, który przy każdej okazji natarczywie wręcz próbuje usprawiedliwić stan wojenny i PRL. Osoba ta w sposób symboliczny przypomina nam przywódce reżimu komunistycznego,gen. Wojciecha Jaruzelskiego. Warto podkreślić profesjonalizm i szczerość Jerzego Gronowskiego. Grana przez niego postać ma duży wpływ na odbiór sztuki. Miedzy innymi dzięki niemu każdy siedzący na widowni czuje się jak w domu, u siebie. W końcu bliski jest nam generał Jaruzelski, czy oskarżony o molestowanie seksualne biskup, którzy to byli swego czasu bohaterami czołówek gazet i wszystkich możliwych programów informacyjnych w telewizji.

        Każda postać zaprezentowana w sztuce, jest znakomitym przykładem każdego z nas. Babcia, dresiarz, biskup, gwiazda, generał, chłopiec to przecież Ty i ja – My! Spektakl jest dość kontrowersyjny, a to za sprawa wyłączenia wszystkich możliwych hamulców., które sprawiają, że sztuka jest szczera i prawdziwa. Nikt nie przebiera w słowach, każdy w swojej roli jest bardzo aktualny i przekonywujący.

        Pewne zdziwienie, a zarazem uśmiech wzbudza w nas wspomniana wyżej postać biskupa. Nie kryje sie on ze swoją „inna" orientacja. Aktor bardzo żywo odgrywa swoją rolę. Wszystko to sprawia, że po raz kolejny spektakl stawia na naturalność i jednoznaczny odbiór. Warto dodać, że postać biskupa jest aluzja do polskiego hierarchy. Kolejna taka postacią jest staruszka pokazana w sposób bardzo żartobliwy. Nie dziwi nas chyba jej zachowanie, w końcu opowiada nam jak była traktowana oraz jak traktuje ja obecnie polska administracja. Nie sposób przemilczeć wspaniałej gry aktorskiej Sabiny Tumidalskiej, owej staruszki, która powoduje, iż odbieramy ją, jak inne postacie, bardzo naturalnie.

        Treści, jakie są przez nią przekazywane w opowieściach o swojej przeszłości nie są w cale przyjemne, jednak forma, w jakiej zostają nam przekazane wywołuje w nas niekontrolowane wybuchy śmiechu. W końcu bycie obozowa prostytutką to nie jest powód do dumy.

        Stosunek obcych narodów do naszego kraju obrazuje postać turysty z Niemiec, który odwiedza dawne Prusy. Bogusław Siwko, aktor Teatru Jeleniogórskiego, wspaniale wczuwa sie w swoją rolę. Opowiada nam m. in. o znaczeniu turystyki seksualnej. Czasami sie bardzo złości i krzyczy, co może denerwować publiczność, ale chyba o to chodzi. W końcu jest to turysta i to niemiecki.

        Dresiarze – kibice: jak wiele jest ich w naszym społeczeństwie. Jedni spokojni, drudzy za to groźni i niebezpieczni. Oczywiście nie mogło zabraknąć takiego akcentu w sztuce Strzępki – jak już mówić o Polsce, to w całości. Piotr Wawer świetnie zagrał takiego dresiarza. Próbował przekonać nas, że nie ma wartości oprócz Widzewa. Ciekawe czy udało mu sie przekonać kogokolwiek do swojej tezy? Jednego już ma za sobą – chłopaka z depresja.

        Spektakl, jak również postacie, w które wcielili sie aktorzy, możemy interpretować na różny sposób. To znaczy, że możemy do poruszonych tematów dodać każde inne, które kryją się pod hasłem „Polska”. Chyba nie dziwi nas to, że wszystkie one będą tworzyły jedna spójna całość…

        Monika Strzępka przeniosła nas na boisko piłkarskie, gdzie mamy do wyboru dwie drużyny. Pierwsza to „kultura i wartości”, druga natomiast to „całkowita wolność i powodzenie”. Wszyscy więc bierzemy udział w rywalizacji. Istnieje jednak jedna, ogromna różnica pomiędzy tym zmaganiem, a sportową grą. Wynik teatralnej rywalizacji zależy tylko od nas. To my decydujemy, która drużyna wygra.

        Diagnoza polskiego społeczeństwa to dość popularny temat w teatrze. Co roku jakiś wielki polski reżyser próbuje dokonać owego podsumowania pokazując jednocześnie widzom w jakim kierunku podążamy. Wykorzystuje do tego najczęściej słynne Wesele Wyspiańskiego. Spektakl Moniki Strzępki, jako zresztą najbardziej wyrazista wypowiedź w kwestii współczesnej Polski (nagrodzony podczas VI Festiwalu Prapremier Bydgoszcz 2007), również dokonuje takiej analizy. Robi to w sposób bardzo komediowy. Pokazuje nam, gdzie się znajdujemy, jak wygląda nasza niedorzeczna mentalność oraz jak się prezentuje nasz wypaczony system wartości. Nie przypadkowo w spektaklu obecna jest powtarzająca się u innych twórców moda na wulgaryzmy. Nie jest to tylko sposób na zwrócenie uwagi i przykucie wzroku widza. Myślę, że jest to sygnał, który pokazuje jak daleko odeszliśmy z nasza moralnością. Jak długo jeszcze będzie to trwało?

        Monika Strzępka w swoim spektaklu kryje pod maską groteskowej sztuki bardzo ważne treści. Mimo całej tej wesołości, jaką przeniknięty jest utwór sceniczny, nikt z nas nie może przejść obojętnie nie zatrzymując się nad sobą, nad współczesnym polskim społeczeństwem, choćby na chwilę. Stopień tej „wewnętrznej analizy" uzależniony jest jednak od wrażliwości teatralnej każdego z nas. Nie ulega jednak wątpliwości, że cały ten spektakl pełen jest sygnałów, które każą nam stawiać wiele pytań, na które często nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć.

        Spektakl kończy wykonywany przez wszystkich aktorów śpiew pogrzebowej sekwencji „Anielski Orszak”. Ten symboliczny gest nie przypadkowo został umieszczony w tym właśnie momencie. Śmierć – czyżby jedyne, uzdrawiające wyjście z obecnej sytuacji? Warto przy tej okazji zadać sobie jeszcze jedno pytanie: jak ma wyglądać ta metaforyczna śmierć? Natłok pytań stawianych w sztuce Moniki Strzępki przytłacza nas wszystkich. Z jednej strony nie jesteśmy w stanie nic zrobić, z drugiej natomiast bodziec teatralny jest tak silny, że nie sposób milczeć. Każe on nam walczyć o nasz kraj, by nie upadł jeszcze bardziej. Ciekawe ilu osobom zmieni pogląd i wizję kraju, jeśli oczywiście są tacy, którzy patrzą na niego w pozytywnym świetle…

        Współczesny człowiek został wyrwany z samokontroli. Stało sie tak za sprawą egzystencjalnego dyktatu pozbawionego wyższych wartości i uczuć świata. To właśnie życie zaczęło stawiać nam warunki. My sami najwyraźniej zaczęlismy się temu podporządkowywać nie robiąc zupełnie nic. Nie próbujac nawet walczyć z rozpowszechnioną już coraz bardziej oraz wypaczoną hierarchią wartości. To jest problem… Taka jest nasza diagnoza… Polak, czyli kto? Sam zdecyduj…

wersja pdf

 

Ostatnio skomentowane: