Prawie „Laur”
„Iwona, księżniczka Burgunda" ma szczęście do nagród. Opole zdobyła przebojem, a i w Katowicach jakby mimochodem zgarnęła dwa „mieszki" (od Janusza Głowackiego i Jerzego Treli) i Nagrodę Dziennikarzy. Zważywszy dodatkowo fakt, że kilku „znanych i uznanych" wskazało ją jako najlepszy spektakl minionego sezonu, trzeba przyznać, że Cimcirymci ma sporą siłę przebicia. Najwyraźniej zasmakowała w podróżach artystycznych i sławie… Niby nic nie mówi, niby taka nijaka, a potrafi sobie owinąć wokół palca nie tylko cały dwór królewski, ale festiwalowych jurorów, którzy przecież już to i owo w życiu widzieli.
W Katowicach do agonu stanęło pięć przedstawień, ale w finale okazało się, że tak naprawdę konkurs rozegrał się pomiędzy dwiema realizacjami: łódzką i wałbrzyską. Spośród siedmiu wyróżnień: pięciu „mieszków", Nagrody Publiczności oraz Nagrody Dziennikarzy, wałbrzyska „Iwona…" zgarnęła trzy… Zaledwie jeden „mieszek" dzielił Artura Tyszkiewicza (reżysera) od „Lauru Konrada"…! No cóż, jeszcze nie tym razem.
papla



















przedstawienie genialne, reżyseria ,scenografia, aktorstwo, jest w nim jakieś szaleństwo, które udziela się nie tylko grającym w nim aktorom, ale również publiczności.Jak najwięcej takich dyrektorów teatrów, reżyserów i spektakli życzę całemu środowisku teatralnemu a przede wszystkim widzom .