Rozmyślania po premierze

Niekontrolowane wyładowania atmosferyczno-artystyczne już za nami. „Burza" (Szekspira) została porządnie okiełznana i wtłoczona w ścisłe ramy repertuaru. Precyzyjnie planowana nawałnica groźna jest już tylko dla spokoju ducha oglądających, bo w szekspirowską feerię wplotła nieco wątków doskonale znanych z polskiego podwórka. Krótko mówiąc, Prospero wraz z familią i adwersarzami nieco się nam „unarodowili", a Szekspir wsparty przez Wyspiańskiego opowiedział historię znaną pod każdą szerokością geograficzną i to w wielu wariantach. „Burza" (Szekspira) stanęła na wałbrzyskiej scenie.

„Biurowa" część Teatru odetchnie z ulgą, bo ustaną napływać z „technicznej strony" nieustające monity o porządkowanie dokumentów i oddawanie wygospodarowanych, nadgryzionych zębem czasu teczek. Archiwalne zasoby Prospera ukonstytuowały się na scenie i już sztuka nie będzie nękać więcej biurokracji. Skorzystało na tym szaleństwie jedynie teatralne archiwum, które w zamian za podniszczone zwykłe biurowe teczki otrzymało prześliczne obwoluty z bezkwasowej tektury, które – według zapewnień producenta – przechowają teatralne wspomnienia w stanie nienaruszonym przez okres stu lat! Wcale przyzwoita wymiana…

Z kronikarskiego obowiązku dodać jeszcze należy, że karierę artystyczną robią też rozmaite brudnopisy dokumentów i akta kategorii bc. Zaszczyt wystąpienia w spektaklu premierowym przypadł brudnopisowi „Sprawozdania merytorycznego z działalności Teatru Dramatycznego im. Jerzego Szaniawskiego w Wałbrzychu za rok 2006"!

papla

Ostatnio skomentowane: