Kronika Fanaberii: Dzień piąty – Wojcieszkowa nadzieja
Nie zawiódł nas Przemysław Wojcieszek. W najtrudniejszej (i najbrudniejszej) sytuacji umiał znaleźć jaśniejszy promyk, a dmuchając w tę iskierkę rozbuchał całkiem niezłe szczęśliwe zakończenie. Pamiętacie jego "Made in Poland", które pokazał nam legnicki teatr na ubiegłorocznych Fanaberiach?
"Darkroom" jest w podobnej wojcieszkowej linii, choć to spektakl wg powieści Rujany Jeger, współczesnej pisarki chorwackiej. Zawsze musi być jakaś nadzieja! – zdaje się z mocą powtarzać Wojcieszek – tutaj autor adaptacji i reżyser. Recepta jest prosta: wzajemne zrozumienie, tolerancja, miłość. I w jego dramatach to wychodzi, wydając się całkiem wiarygodne. Czy było to tak oczywiste, że podczas dyskusji po spektaklu nikt już nie chciał do tych „recept" wracać? Rozważano problem normalności. Okazało się to tak wieloznaczne, że co człowiek to niemal inne tego pojmowanie. Normalność? Trudne pytanie – skwitowała Maria Seweryn
Dowiedzieliśmy się również, jak powstawał tekst sztuki. Przemysław Wojcieszek, na zamówienie Krystyny Jandy, przygotował sztukę na motywach tej powieści. Przyniósł na pierwszą próbę gotowy scenariusz, w którym pomysły Rujany Jeger zostały wzbogacone, rozwinięte i zaadaptowane do polskich warunków. Potem na kolejnych spotkaniach wciąż na gorąco zmieniano tekst, sam autor (poza próbami) również dopisywał, przepisywał, przerabiał. Aż wyznał w jednym z wywiadów, że właściwie napisał całą nową sztukę. Na scenie zaś zobaczyliśmy kawał naprawdę dobrego teatru.
Licznie zebrani na spotkaniu widzowie dowiedzieli się od Danuty Marosz, dyrektorki naszego teatru, że Przemysław Wojcieszek pisze specjalnie dla nas sztukę i, jak wszystko dobrze pójdzie, jej prapremiera odbędzie się w przyszłym roku.


















