Kronika Fanaberii: Dzień czwarty – Gorzka fala

Ze sceny polały się wulgaryzmy. Jakaś para młodych ludzi nie wytrzymuje, przepychają się do wyjścia. Publiczność siedzi na scenie, więc są z tym pewne kłopoty. Ktoś inny po spektaklu komentuje, że trzeba będzie wymyślać nowe przekleństwa, bo te obecne znudziły się i spowszedniały. Żeby to tylko wulgaryzmy! Akcji towarzyszą odgłosy fizjologiczne: a to popuszczanie kału, a to torsje, a to uwalnianie gazów. Obserwujemy onanizowanie się (zresztą nie był to jedyny spektakl z taką sceną), wysłuchujemy domawiania szczegółów transakcji, jak jeden pan drugiemu ma zrobić dobrze za podwiezienia samochodem – fakt, na znaczną odległość.

Kiedy jednak przedrzemy się przez tę warstwę życiowego brudu, okazuje się, że wcale nie chodzi o szokowanie widzów. „Honor samuraja" ma głęboki społeczny i psychologiczny wymiar. Ma nami wstrząsnąć obrazem tego, jak nisko upadliśmy jako społeczeństwo.

Zaczyna się od rozkładu języka – stwierdził prowadzący dyskusję po spektaklu Sebastian Majewski,, kulturoznawca, twórca Sceny Witkacego we Wrocławiu A potem już diagnoza układa się sama: kiedy wypadek w pracy, któremu uległ ojciec, pozbawia rodzinę środków do życia, a ich zapewnienie wymaga podejmowania przez innych jej członków coraz bardziej upodlających zajęć (do tego wszechwładny w domu staje się telewizor, a gry komputerowe zastępują system wartości) – to mamy to, co mamy. Twórcy spektaklu chcą nam to uświadomić.

To prawda, że część widzów wychodzi; to prawda, że jesteśmy nieraz zrugani w recenzjach, ale niektórzy na tym spektaklu płaczą. Słyszałam też szept: to przecież nasza rodzina. – powiedziała Monika Strzępka, reżyserka „Honoru samuraja" (na zdjęciu ze spotkania trzyma mikrofon) .Gorzko jest po tym spektaklu, gorzko…

Img_0235.jpg

Przeczytaj komentarze

  • hej pani strzepko,wszedzie czytam,pani rezyser z warszawy,przeciez pani wychowala sie w lichwinie,na wsi kolo tarnowa,i tam chodzila tez do podstawowej szkoly!wstydzi sie pani swoich korzeni?przykre!

  • a to raczej powinna pani zrobic reklame naszej wiosce,bo ni ema sie czego wstydzic,nie kazdy moze sie urodzic w warszawie:)

  • ja tez pochodze z lichwina i nie wstydze sie tego tak jak ty moniko strzepka,he he,i wyobraz sobie ,ze i my w lichwinie mamy internet:)

Ostatnio skomentowane: