IV Wałbrzyskie Fanaberie Teatralne – echa prasowe

"- Staraliśmy się o różnorodność propozycji. Zaczynamy naszą premierą „Trzech sióstr" według Antoniego Czechowa [tragiczne wydarzenie w kopalni "Halemba" i żałoba narodowa opóźniły rozpoczęcie Fanaberii i przenieśliśmy premierę na 1 grudnia] Tekst na nowo odczytała Julia Wiktoriańska .Wiele tu jej osobistych doświadczeń. Pokazujemy ten spektakl poza teatrem, na scenie przy ul. Ludowej. To nowe, atrakcyjne miejsce, które odkrywamy dla wałbrzyszan. Widzom zapewniamy dowóz. Drugą sztukę, którą pokażemy poza nasza siedzibą, jest „Nauka latania", głośny spektakl plenerowy poznańskiego teatru Strefa Ciszy.(…)-Czy trudno było sprawić, by zaistniały [głośne spektakle] na wałbrzyskiej scenie?- Piotr Kruszczyński, dyrektor artystyczny naszego teatru był jurorem na wielu konkursach i festiwalach teatralnych. Od razu zapraszał do nas najlepszych. (…)"
(fragmenty rozmowy z Danutą Marosz, dyrektorką Teatru Dramatycznego w Wałbrzychu – Dal widzów i aktorów – „Słowo Polskie. Gazeta Wrocławska" 24 listopada 2006)

"Migawki z Fanaberii"

  • Paw królowej
    Jak opowiadali młodzi aktorzy z PWSFTviT w Łodzi, Dorota Masłowska płakała ze śmiechu, kiedy widziała ich na próbie biegających po scenie z książką jej autorstwa w ręku.(…) Przedstawienie to uświadamia ogrom głupoty, płytkości i egoizmu, które nas otaczają i które są nam właściwe. (…)- Można się przerazić światem, w jakim żyjemy, uwiąd kultury – dodaje [Alfreda Figielska-Pałka, nauczyciela] A ja od siebie powiem – wspaniałe, tylko czemu tak potwornie długie?!
  • Projekt Charms
    (…) Bardzo dziwne. Spodziewałyśmy się czegoś innego – mówią po przedstawieniu młode dziewczyny, Jowita Kamieńska i Alicja Warwas.Podpisuję się pod tym zdaniem, zainspirowana przez Charmsa, rękami, nogami i uszami.
  • Honor samuraja
    (…) Na mój gust zbyt przejaskrawione. Ale nie miałam ochoty wyjść tak, jak zrobiło na początku parę osób. Śmieszna, lekka historia o niczym powoli przeradzała się w tragedię rodziny, której członkowie, choć bardzo chcieli, nie potrafili powstrzymać rozpadu łączących ich więzi. (…)

Mandarynki i aktor na kolanach
(…)Odkryłam, że teatr to nieprzewidywalna przygoda.(…) Bałam się, że podczas „Pawia królowej" dostanę mandarynką trzymaną przez jedną z młodych aktorek. Tak sugestywna była siła tego przedstawienia. Na szczęście, aktorzy rzucali tylko różami , które dostali w podzięce za swoją grę. Podczas „Projektu Charms" na moje kolan (i sąsiadów) wdrapał się ni stąd ni zowąd aktor, a podczas „Honoru samuraja" zobaczyłam prawie cały striptiz.. W foyer i na widowni kręcą się tłumy, w tym dużo młodzieży, którą odsądza się od czci i wiary, że „nie czytata i nie pisata", chuligani tylko. (…) Fanaberie są potrzebne. Dzięki nim Wałbrzych na kilka dni staje się kulturalną stolica Polski, a nie miastem kojarzonym aż za często z bezrobociem i biedaszybami."
(Anna Jurczyk – „Tygodnik Wałbrzyski" Aktualności – 4 grudnia 2006)

Fanaberie rządzą

Jest taki tydzień, w którym wszystkie drogi w mieście prowadzą do teatru. Właśnie się zakończył, a tym samym do historii przeszły IV Wałbrzyskie Fanaberie Teatralne. (…) Było co oglądać, nie zabrakło łez, wzruszeń i… oburzonych widzów opuszczających "Szaniawskiego". Jednym słowem – w normie. Prawdziwa magia teatru, choć w niewielkim w dodatku dość eksperymentalnym wydaniu. [o „Projekcie Charms"]

(…)Gwiazdorska obsada (m.in. Maria Seweryn i Rafał Mohr), sprawny komediowy tekst (adaptacja Przemysław Wojcieszek) i mnóstwo nawiazań do obecnej sytuacji Polski. Tak scharakteryzować można "Darkroom", który pokazał u nas warszawski Teatr Polonia. W Toruniu raczej go nie zagrają.

(…)Ciekawy, trzymający w napięciu spektakl o budowie teatralnego słuchowiska. [o "Pawiu królowej"]
(MW – Teatralny tydzień za nami. Relacja przed wami – "Nowe wiadomości wałbrzyskie" 4 grudnia 2006)

Ostatnio skomentowane: