„Hamlet” – rzecz o zbrodni, władzy, słabości
Agata Wachowiak , godło Agata
Był bliski polskim romantykom. Był bliski wszystkim młodym ludziom, symbolizował ich rozterki i wątpliwości. Dlatego odnajdywali w nim część samych siebie. Dominującą cechą osobowości Hamleta było rozdarcie pomiędzy fantazją a rzeczywistością, między pragnieniem czynu a niemożnością realizacji. Odnajdujemy to w spektaklu teatralnym pt. „Hamlet 24.00" w adaptacji Mai Kleczewskiej i realizacji aktora wałbrzyskiego Teatru Dramatycznego Piotra Kondrata. „Hamlet 24.00" to zupełnie inne spojrzenie na tekst Szekspira niż „12 scen z Hamletem", choć oba spektakle przygotowane zostały przez tego samego aktora. Nie są to wybrane sceny z dramatu, ale synteza, przesłanie całego tekstu. Chodziło o wywołanie ducha zła panującego w świecie, żeby móc zło egzorcyzmować.(…)
W spektaklu najważniejszą postacią jest duch ojca duńskiego władcy, któremu Hamlet oddaje hołd. Wokół tej słynnej sceny na murach zamczyska Elsynor, gdzie młody Książe rozmawiał z ojcem, swoje przedstawienie zbudował Piotr Kondrat. Aura sprzyjała egzorcyzmom, podnosiła temperaturę przedstawienia, a porywy wiatru pointowały najważniejsze kwestie. W tle brzmiały najpiękniejsze pieśni Włodzimierza Wysockiego, a także muzyka Mozarta. Treść utworów spełnia funkcję głośnych myśli, postanowień bohatera. Kołysanka z filmu Romana Polańskiego „Rosemary"s Babe", stanowiąca klamrę kompozycyjną przedstawienia, budowała nastrój grozy i niesamowitości.
(…) Przestrzeń sceniczną „Hamleta 24.00" stanowił obszar wałbrzyskiego cmentarza. Miejsce to doskonale pasowało do nastroju i idei przedstawienia, w którym Hamlet przywołuje duchy (…) towarzyszył [mu] żywy ogień, a zapalane pochodnie symbolizowały dusze. Efekty specjalne z dziedziny magii, niezwykłe rekwizyty – czaszki, szczudła (…) robiły duże wrażenie. Symbol czaszki od stuleci towarzyszy bohaterowi dramatu Szekspira jako znak przemijania życia ludzkiego. (…) [Kiedy] w finale sztuki Hamlet umiera, co odzwierciedla symboliczny upadek ze szczudeł, świadczy to o zakończonej i spełnionej misji oddania czci swojemu ojcu, a jednocześnie niemożność życia z ciężarem zbrodni na sumieniu.
Pozytywnie zaskoczył mnie zwrot Piotra Kondrata w stronę publiczności. Aktor nazwał nas ludźmi światłymi i prosił, by zataić to, co ujrzeliśmy tamtej nocy. Zapewne był to zabieg artystyczny, mający na celu uatrakcyjnienie akcji. (…)Mieliśmy wrażenie, że Hamlet swoją tajemnicą podzielił się tylko z nami.
„Hamlet 24.00" to wspaniałe, godne uwagi przedsięwzięcie. To niesamowite, że fragment łąki obstawionej zniczami i czarne, burzowe chmury na niebie mogą wyzwolić w odbiorcy tyle różnorodnych emocji. Zycie nauczyło Hamleta wierzyć w ideały, obcować z tym, co wzniosłe i piękne, roztrząsać kwestie ostateczne, rozmyślać o nicości świata. Hamlet Piotra Kondrata nauczył nas, że „są rzeczy na niebie i ziemi, o których nie śniło się naszym filozofom".


















