Pożegnanie Waldemara Wróblewskiego
W minionym tygodniu pożegnaliśmy na zawsze Przyjaciela naszego teatru, autora muzyki do spektaklu Placebo, ś. p. Waldemara Wróblewskiego.
Wstrząśnięci nagłym odejściem cudownego człowieka i wybitnego kompozytora pragniemy polecić Go Państwa dobrej pamięci.
Waldemar Wróblewski urodził się w Pieszycach k. Dzierżoniowa. Skończył wrocławskie liceum muzyczne przy ul. Łowieckiej. Następnie studiował we wrocławskiej Akademii Muzycznej.
Skomponował m.in. muzykę do filmów Jana Jakuba Kolskiego ("Pograbek", "Szabla od komendanta"), Jacka Filipiaka ("Bidul", "Zerwany") oraz filmów i seriali telewizyjnych. Był autorem rockopery "Wilgefortis, legenda o kobiecie z brodą" i kilku dzieł symfonicznych. Kolędy z jego aranżacjami orkiestrowymi śpiewała Irena Santor. Prowadził zespół Łowcy Snów, jako aranżer współpracował też z zespołem The Wellness Sound. Ostatnio pisywał głównie muzykę teatralną. Zginął tragicznie we Wrocławiu 9 października. Miał 49 lat.



















To duża strata, bo odszedł przedwcześnie nie tylko znakomity kompozytor i muzyk, ale również Człowiek wielkiego ciepła. Placebo będzi mi się zawsze z nim kojarzyło.
Stworzył coś niesamowitego. Nie wydać tej płyty, byłoby grzechem.
Wigierskie Księżyce
(Waldkowi Wróblewskiemu w II rocznicę śmierci)
I wiesz Duszko?
Kocham to Wielkie Jezioro Zaczarowane….
bo tam się dziwy toczą…..
Sławne baśnią i legendą…
Szczególnie nocą…
gdy wiatr ucicha i osieroca żagle białe…..
A wtedy
gdy ważki śpią ,
wschodzą księżyce zaczarowane…
bez liku…
I nawet później gdy utopione w Wigierskich odmętach
nie chcą gasnąć….
dalej świecą swoim srebrnym blaskiem …..
Uwięzione we wnętrzu Ziemi
rozświetlają jej mroczne głębiny……
Napełniają ją blaskiem !
Dlaczego tak?
Pewnie ,
to Im świecą……
bliskim, kochanym, dalekim
którzy poszli
na wieczną wędrówkę…
I tam poprzez promienie srebrne…..
cichutko mówią do nas….
w noc czerwcową ,
ciepłą….tajemniczą….baśniową…
Jesteśmy w Tobie i z Tobą….
kocham To Jezioro…
Anatol Borowik
Białystok 20.06.2007
spotkalam sie z Waldkiem tylko raz w zyciu! przyjechal do mnie pociagiem, do katowic… rozmawialo nam sie cudownie mimo iz jest miedzy nami ponad 30 lat roznicy… tematow mielismy naprawde wieeeele!
pozniej nasz kontakt byl listowy i telefoniczny… teraz gdy po przerwie postanowilam cie Waldku odnalezc… ciebie juz nie ma… BOZE jak to mozliwe ze ja nic nie wiedzialam … prosze WYBACZ ze nie bylam CIE POZEGNAC …
mój adres: borowikanatol@interia.pl
Do Ilony…jeśli zechcesz to napisz…Walduś był mi strasznie bliski…