Premiera „Przed wschodem słońca” Gerharta Hauptmanna
Teatr zaprasza Państwa do podróży w czasie, do historycznych korzeni Wałbrzycha, do okresu rozkwitu węgla. Podróży do świata Gerharta Hauptmanna.
Marta Zięba(Helena), Piotr Kondrat(Alfred Loth) – kadr z filmu do spektaklu
Okolice Wałbrzycha są nie tylko miejscem urodzin i dorastania autora – laureata Nagrody Nobla, ale również miejscem akcji jego sztuki „Przed wschodem słońca”.
Kopalnie węgla, które wtedy zostały odkryte i sprzyjały powstawaniu nowych fortun, są dziś zamknięte. Lecz czy wszystko wtedy było rzeczywiście lepsze? Czy dziś świat jest inny?
Bohaterowie dramatu – rodzina Krause, wzbogaca się nagle na wydobyciu węgla. Nowobogaccy spotykają "naprawiacza świata" – Alfreda Lotha. Czy socjalistyczny utopista zaakceptuje alkoholików, czy wspomoże ludzi rozczarowanych i zranionych, lecz jakże pragmatycznych.
Wszyscy chcą mieć miejsce przy suto zastawionym stole rodzinnym.
Niektórzy są nieugięci, niektórzy przekupni.
Kochają i nienawidzą się nawzajem.
Czy ci na scenie – to czasem nie my?
Współczesne postacie spotykają swoje historyczne i wierne odbicia zapisane na celuloidowej taśmie filmowej. Zapadają w sen o idyllicznej przeszłości, której nigdy nie było. Wszak żyć muszą tu i teraz.



















No ciekawe, od kiedy to G.Hauptmann urodzil sie w Walbrzychu? O ile mi wiadomo raczej chodzi o Szczawno Zdroj, a to juz calkiem inna miejscowosc. Co za niekompetencja i to na stronie teatru!!!!!
Dziękujemy za zwrócenie uwagi.
Oczywiście Gerhart Hauptmann urodził się w Szczawnie.
Lub będąc bardziej wiernym historii w Obersalzbrunn!
Cieszę się z tak szybkiej reakcji na mojego posta. Pozdrawiam i życzę wielu sukcesów.
Spektakl obejrzę w poniedziałek. Mam Nadzieję, że zachwyci mnie bardziej niż słowa Hauptmanna w wersji pisanej. Oczekuję poruszenia.
Może będzie o czym mówić?
Nie mogę się doczekać niedzieli. Może ktoś kto widział premierę napisze choc kilka słów jak było…
Wczoraj byliśmy z mężem na spektaklu. Bardzo nam się podobało. Wyszliśmy co prawda trochę zawiedzeni, ponieważ chcieliśmy zobaczyć naszą córkę, która brała udział w nagraniach filmu do spektaklu, jednak tej sceny prawdopodobnie reżyser nie wykorzystał. Natomiast dawno w teatrze nie byliśmy i wybraliśmy się głównie z tego powodu. No i załapaliśmy „bakcyla”. Postanowiliśmy, że teraz częściej będziemy się wybierać na przedstawienia, bo atmosfera teatru jest tak niesamowita i niepowtarzalna, że szkoda by było z własnej woli z tego rezygnować.
Dużo by pisać. Z tych miłych rzeczy to brawo dla M.Zięby.
Warto było czekać… gorąco polecam.
Mówiłem… Marta Zięba rulezzz:). Kiedy pierwszy raz ją zobaczyłem od razu zrobiła na mnie pozytywne wrażenie. Jest dumą dla naszego teatru:). Inni zresztą też:)
Marta dumą na pewno :) I jestem też zachwycona rolą Ireny Wójcik.
Ale np. do reżyserii mam wiele zastrzeżeń.
Czy tak mało osób z Wałbrzycha chodzi do teatru ,a może tak malo odwiedza tę strone. Szkoda ze nie macie chwilki aby podzielić się swoimi spostrzeżeniami. Pozdrawiam wszystkich serdecznie.
Z chorego społeczeństwa rodzi się martwy owoc.Sztuka NASZEGO teatru uzmysłowiła mi, ze to wlaśnie my jesteśmy chorym społeczeństwem.Obyśmy tylko w porę zauważyli co jest dla nas naprawdę w życiu ważne, zanim staniemy sie nowobogackimi nieszczęśnikami.
Ciekawwy był ten spektakl. Jeden z pierwszych spektakli jakie widziałam w Naszym Teatrze:) szkoda, ze już nie bedzie okazji go zobaczyć.
Może teraz wiecej bym zrozumiała, niż wtedy.:)